Tomasz Bielawiec - zdjęcie

Tomasz Bielawiec

8,5 / 10

193 oddanych głosów

Aktor teatralny i filmowy. Ukończył PWST im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, studiował też na Wydziale Sztuki Lalkowej w Białymstoku. W 1990 r. odbył staż w Odin Teatret Holstebro Danmark. W latach 1992–95 związany z Teatrem 3/4 Zusno w Białymstoku, a od 1995 r. z Teatrem im. Juliusza Osterwy w Lublinie.

Współpracował z Wydawnictwem Biblios i Radiem Lublin. Użycza głosu do nagrań audiobooków. Jego ważniejsze role teatralne to Skierko („Balladyna”, J. Słowacki, reż. P. Łysak), Jasza („Wiśniowy sad”, A. Czechow, reż. P. Łysak), Jakub („Skąpiec”, Molier, reż. A. Żarnecki), Dziennikarz („Wesele”, S. Wyspiański, reż. K. Babicki), Hipolit Tierientiew („Idiota”, F. Dostojewski, reż. K. Babicki). Wystąpił też w filmach „Behind closed doors –Stalin” (2008), „Aryan couple” (2004), „Przeprowadzki” (serial emitowany w latach 2000–01), „Magiczne miasto” (2000) oraz w spektaklu Teatru Telewizji „Prorok Ilia” (1994).

Spektakle z udziałem tego aktora:

Antygona w Nowym Jorku

Dramat

Antygona w Nowym Jorku Janusza Głowackiego to wedle Jana Kotta jedna z trzech najwybitniejszych sztuk napisanych po polsku w XX wieku, obok Emigrantów Mrożka i Do piachu Różewicza. Akcja sztuki rozgrywa się w środowisku bezdomnych i imigrantów zamieszkujących slumsy i dzielnice nędzy w jednej z największych i najbogatszych metropolii. Tytułem i treścią autor nawiązuje do Antygony Sofoklesa, lecz co wspólnego mają Portorykanka Anita, Sasza, Polak Pchełka z historią tebańskiej królewny? Akcja sztuki dzieje się w jedną noc. Anita jest w rozpaczy, jej ukochany umarł a jego ciało wywiózł z parku ambulans. Zarządzeniem burmistrza Nowego Jorku wszyscy bezdomni chowani są w zbiorowych grobach na wyspie. Anita postanawia odnaleźć i wykraść jego ciało i odprawić godny pochówek w parku, tam gdzie żyli. Zgodnie z zasadą decorum bohaterami tragedii Sofoklesa byli królowie… Mistrzowskim zabiegiem Głowackiego jest przełamanie tej zasady. Dramatopisarz opowiada o ludziach, których często widzimy – brudnych, głodnych, obładowanych reklamówkami, w których mieszczą cały swój dobytek. Głowacki zobaczył w nich ludzi, którym wszystko można odebrać, ale nie godność. Sztuka ma charakter ostrej, śmiesznej i uniwersalnej tragifarsy, która dotyczy każdego z nas.

Premiera: 1 marca 2020 r.

Szczegóły

Czego nie widać

Dramat

zego nie widać - komedia wszechczasów



To komedia dla takich jak Ty!

Czyli dla tych, którzy czują deficyt endorfin,

którzy wierzą, że śmiech to zdrowie

i którzy, mając dosyć zwariowanego życia, szukają wariactwa w teatrze!



To komedia uszyta na Twoją miarę, drogi Widzu! Skrojona ręką wyjątkowego krawca!

Z sukcesu, jakim okazało się Czego nie widać, autor - Michael Frayn do dziś czerpie profity. W Londynie sztuka osiągnęła spektakularny wynik frekwencyjny. W ciągu pierwszych czterech lat od prapremiery na West Endzie, zagrano ponad 1000 przedstawień, a przez rok sztuka nie schodziła z afisza na Broadwayu!

Czego nie widać uznano za klasykę gatunku, farsę nad farsami i najzabawniejszą komedię, jaka kiedykolwiek powstała. Bo czyż w teatrze podglądanym przez przysłowiową dziurkę od klucza, w aktorach odgrywających role zarówno na scenie jak i poza nią, nie odnajdziemy samych siebie? Śmiejmy się zatem nie tylko z innych, ale przede wszystkim z siebie. Wszystkim nam to wyjdzie na zdrowie!

Premiera: 17 kwietnia 2021 r.
Liczba przerw: 1

Szczegóły

Diabelski młyn

Dramat

Za wieloznacznym tytułem stoi nieprosta historia dwóch osób. ON – dystyngowany pan w średnim wieku, ONA – tajemnicza, młoda kobieta. Nic o nich nie wiemy, zaczynamy więc od pierwszych minut spektaklu zadawać pytania. Kim są: oddzielnie, dla siebie, w jakim celu się spotkali? Śledzimy grę w „kto jest kim”, w udawanie i szczerość, i ta gra nas intryguje, wciąga.

Finał zaskakuje, wszystkie wątki uzyskują sens, a ICH historie urzeczywistniają się. Odkrywamy skomplikowaną przeszłość bohaterów, konsekwencje, które przychodzi im ponieść. Wraz z nimi, doświadczamy swoistego katharsis. Spektakl skłania do fundamentalnych pytań o to, co w relacjach z drugim człowiekiem jest najważniejsze i pokazuje, że zawsze ponosimy konsekwencje swoich decyzji.

Historię „Diabelskiego młyna” podamy w sposób prosty, zabawny i logicznie spójny, który sprawia, że mówiąc o rzeczach ważnych, tekst nie ma ciężaru moralitetu, a raczej lekkość farsy – zapewnia reżyser, Marek Pasieczny.

Premiera: 01.10.2022r.

Szczegóły

Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim

Dramat

Premiera teatralna „Historyji o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim" to kooprodukcja Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie i Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice”.


Mikołaj z Wilkowiecka - autor szesnastowiecznego misterium rezurekcyjnego to rówieśnik Szekspira, porównywany z nim też w kontekście rozwoju dramatu i teatru. „Historyja…” to najczęściej wystawiana sztuka do XIX wieku. Utwór doczekał się adaptacji wielu wybitnych twórców polskiego teatru - m.in. Leona Schillera czy Kazimierza Dejmka. Kolejną próbę przeniesienia dramatu na scenę podjęli Jarosław Gajewski – reżyser i Patryk Kencki – dramaturg.

W lubelskiej adaptacji „Historyji …” twórcy łączą różne światy: sacrum i profanum, codzienność z religijnością, to co współczesne, z tym co dawne. To też wyjątkowe spotkanie aktorów teatru repertuarowego z Teatru im. Juliusza Osterwy z aktorami Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice”. We wspólnej pracy zespół aktorski, budujący spektakl pracował zgodnie z zasadą wzajemności, która jest charakterystyczna dla gardzienickiego stylu.

Ważnym kontekstem przygotowania premiery „Historyji…” jest warstwa językowa, o której autorzy spektaklu mówią: „Język sam przez się wzywa nas do twórczości, pozostając zarazem tajemnicą, którą odkrywamy do samego końca naszych twórczych praktyk. A teatr wydaje się najpełniejszą praktyką językową: od pierwszego twórczego impulsu do pełni scenicznej realizacji”. Dodają też: „Rozwój człowieka w jego człowieczeństwie dokonuje się głównie poprzez język i w przestrzeniach języka".



"Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim ze czterech świętych ewangelistów zebrana a wirszykami spisana przez księdza Mikołaja z Wilkowiecka, zakonnika częstochowskiego", to dzieło niezwykłe. Tekst ów, przywołujący najważniejsze wydarzenie w historii zbawienia, jest jednocześnie cennym zabytkiem naszej literatury i ważnym dokumentem tradycji widowiskowej. Mikołaj wydał swoje dzieło w Krakowie w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych szesnastego wieku, a więc kilka lat po ukazaniu się (i wystawieniu) Odprawy posłów greckich Jana Kochanowskiego, najstarszej polskiej tragedii, nawiązującej do osiągnięć dramatu antycznego i stanowiącej emblematyczne wręcz dzieło polskiego renesansu. Tymczasem Historyja wyrasta z tradycji misteryjnej, a więc jednej z dwóch – obok dramatu liturgicznego – wielkich formacji widowiskowych ukształtowanych jeszcze w średniowieczu. Jakkolwiek mamy prawo zakładać, że spektakle misteryjne funkcjonowały na ziemiach polskich już pod koniec wieku czternastego, to tak się złożyło, że właśnie dzieło Mikołaja z Wilkowiecka jest najstarszym z naszych zachowanych misteriów.
Autor Historyji pochodził z rodu szlacheckiego, był człowiekiem wykształconym, należącym do zakonu paulinów, w którym pełnił znaczące funkcje. Przez jakiś czas miał okazję przebywać w Rzymie, gdzie zetknął się z tamtejszymi formami widowiskowymi. Napisana przezeń Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim zaskakuje swoją wielopoziomowością. Wyrasta z kultury średniowiecznej, ale nosi również znamiona epoki, w której powstała. Zamieszczone w niej biblijne czytania poprzedzające poszczególne sceny to wynik potrydenckiej dbałości o dowiedzenie, że prezentowane treści pochodzą z samej Ewangelii, a nie z literatury apokryficznej. Pojawienie się w piekielnej scenie Cerbera to dowód znajomości tradycji antycznej. Z kolei ukazanie w utworze realiów bardziej kojarzących się z renesansowym Krakowem, aniżeli antyczną Jerozolimą, to efekt misteryjnej konwencji, aby świętą historię ukazać jako rozgrywającą się tu i teraz.
Niewątpliwe walory dramatyczne Historyji… sprawiły, że przenosili ją na scenę tacy twórcy, jak Leon Schiller i Kazimierz Dejmek, a w czasach nam bliższych Piotr Cieplak i Piotr Tomaszuk. Jak się jednak wydaje, dzieło Mikołaja z Wilkowiecka otwiera przed kolejnymi inscenizatorami nowe możliwości interpretacyjne, co wynika z wielowarstwowości tego utworu. Dla odbiorcy religijnego inscenizacja misterium może stanowić przeżycie związane ze sferą sakralną. Dla osoby, której bliskie są rodzime tradycje kulturowe, będzie to możliwość kontaktu z żywym zabytkiem. Dla wszystkich zaś – niezwykłą opowieścią, o tym jak życie zwycięża nad śmiercią.

Patryk Kencki, dramaturg

Premiera lubelska 7 kwietnia 2022 r.

Szczegóły

Pinokio

Dla dzieci

Zamknijcie oczy. I wyobraźcie sobie miasteczko. Niewielkie, na pierwszy rzut oka zwyczajne. Ale zamieszkałe – obok ludzi – przez niecne koty i lisy, ptaki-lekarzy, gadające lalki, filozofujące świerszcze i niebieskowłose wróżki. I samotnego Gepetta, który tworzy drewnianego pajacyka. Pajacyka, który ożywa. Pinokia. Wbrew pozorom nie jest to w tak dziwnym miasteczku czymś specjalnie niezwykłym. To co naprawdę w tym świecie wyróżnia Pinokia, to nie jego „drewnianość”, nie jego fascynujące przygody, nawet nie rosnący od kłamstw nos, ale jego marzenie. Marzenie o byciu chłopcem. Nie miłym, nie grzecznym. Prawdziwym.


Spektakl dla widzów od 8 roku życia, oparty na słynnej powieści C. Collodiego.

UWAGA! W spektaklu użyte jest światło stroboskopowe.

Premiera: 2 marca 2019 r.
Liczba przerw: 1

Szczegóły

Psie serce

Dramat

W sercu Sowieckiej Rosji profesor Preobrażeński (Włodzimierz Dyła) cieszący się europejską sławą rozwija innowacyjny sposób odmładzania ludzkiego ciała. Medyk przygarnia błąkającego się bezpańskiego psa Szarika (Wojciech Rusin). Jednak nie kieruje się dobrocią serca, a potrzebą rozwoju nauki. Przeszczepia znajdzie ludzkie organy, dzięki czemu zwierzę zmienia się w człowieka, ale tym samym zyskuje najgorsze ludzkie przywary.

„Psie serce” to już kolejna realizacja genialnej twórczości Michaiła Bułhakowa w naszym teatrze. Opowiadanie przez swój kontrowersyjny charakter po raz pierwszy opublikowano dopiero po ponad czterdziestu latach od śmierci autora. Utwór miał znaleźć się w tomie „Diaboliada”, wydanym w 1925 roku, jednak ówczesna cenzura dopatrzyła się krytyki młodego państwa rewolucji proletariackiej.

Premiera: 14 listopada 2020 r.

Szczegóły

Ich czworo

Komedia

Ich czworo od czasu premiery w roku 1907 we Lwowie należy do najchętniej wystawianych tekstów Gabrieli Zapolskiej. Wedle określenia samej autorki to „tragedia ludzi głupich w trzech aktach”. Akcja dramatu o małżeńskim trójkącie rozpoczyna się w Wigilię Bożego Narodzenia a kończy w pierwszy dzień Nowego Roku. Mąż, inteligent ożenił się z córką właścicielki pralni, bo chciał mieć niebrzydką żonę i wieść spokojnego życie. Żona, ograniczona egoistka wyszła za mąż dla kariery a potem znudzona monotonią wdała się w romans z Fedyckim, połączeniem cynizmu, głupoty i zepsucia. Czwarty bohater dramatu, dziecko, to nie mająca na nic wpływu ofiara rozpadających się relacji.

Ich czworo to ironiczna i pełna humoru obserwacja rodziny, komplikujących się związków i ludzkiej słabości.

Premiera: 3 stycznia 2020 r.

Szczegóły

Wieczór Trzech Króli

Komedia

Akcja tej komedii osadzona jest w odległej krainie zwanej Ilirią. Zaludniają ją postaci, które za wszelką cenę, często niezgrabnie poszukują ciepła i miłości. Rządzona prawem maskarady, ukrywania tożsamości i wszechobecnego odgrywania ról Iliria jest niejako odbiciem naszej rzeczywistości. Teatr po raz kolejny ma być "lustrem podstawionym rzeczywistości".

Kiedy przyglądamy się perypetiom Wioli i Sebastiana, bliźniąt rozdzielonych w katastrofie morskiej, beznadziejnie romantycznego księcia Orsino czy pogrążonej w żałobie pięknej Oliwii zauważamy, że za typową szekspirowską przebieranką kryje się wiele niedających spokoju pytań i głęboka refleksja nad naszym miejscem w świecie, szczególnie w czasach chaosu, niepewności i nieustannego deszczu. Refleksja podobnej rangi, co ta zawarta w "Hamlecie". Szekspir obie te sztuki pisał w podobnym czasie, na przełomie XVI i XVII wieku, pod koniec złotego wieku panowania królowej Elżbiety I. "Wieczór..." zdaje się być odpowiedzią na "Hamleta", jest jednak pogodniejszy. To próba znalezienia wyjścia z kryzysu, którego oznaki znajdujemy w dramacie o duńskim księciu.

Szekspir dopisuje do tytułu “albo co chcecie" i daje nam to, czego oczekujemy ╴pisze komedię, kreuje uwodzicielski, skrzący się humorem świat, który choć trzeszczy w szwach, staje się rodzajem ratunku, szansą na ukrycie się. Fantastyczna i wykrzywiona Iliria jest dla bohaterów tej historii (i dla samego Szekspira) miejscem schronienia przed tym, co nieokiełznane i niebezpieczne na zewnątrz. I być może dla nas podobnie przedstawienie i teatr mogą stać się schronieniem na czas długiej zimy, która przed nami. Cieszymy się, że będziemy mogli spędzić ten czas razem. Chcemy Państwa bawić każdego wieczoru!

Szczegóły

Bracia Grimm dla dorosłych

Dramat

Spektakl inspirowany niezwykłym zbiorem baśni spisanych przez niemieckich pisarzy, braci Wilhelma i Jacoba Grimmów. Zbiór pierwszy raz opublikowany został ponad dwieście lat temu, od tamtej pory najbardziej znane opowieści stały się światowym kanonem literatury dla dzieci. Autorzy spektaklu sięgają po dwie genialne baśnie Grimmów – Dzieciątko Matki Boskiej i Wierny Jan. W obu pojawia się motyw jedenastu pokoi skrywających najrozmaitsze wspaniałości, które można do woli podziwiać. Tylko ostatnie, dwunaste ostatnie drzwi objęte są zakazem. Kto je odmyka, uchyla, zagląda i wchodzi czyni to na własną odpowiedzialność.

Szczegóły

Bracia Grimm dla dorosłych

Spektakl inspirowany niezwykłym zbiorem baśni spisanych przez niemieckich pisarzy, braci Wilhelma i Jacoba Grimmów. Zbiór pierwszy raz opublikowany został ponad dwieście lat temu, od tamtej pory najbardziej znane opowieści stały się światowym kanonem literatury dla dzieci. Autorzy spektaklu sięgają po dwie genialne baśnie Grimmów – Dzieciątko Matki Boskiej i Wierny Jan. W obu pojawia się motyw jedenastu pokoi skrywających najrozmaitsze wspaniałości, które można do woli podziwiać. Tylko ostatnie, dwunaste ostatnie drzwi objęte są zakazem. Kto je odmyka, uchyla, zagląda i wchodzi czyni to na własną odpowiedzialność

Szczegóły

Kram z piosenkami

Muzyczny

"Kram z piosenkami. Obrazki śpiewające" to widowisko śpiewno-muzyczne na podstawie śpiewnika Leona Schillera, inscenizatora, teoretyka teatru, pedagoga, jednej z największych postaci teatru polskiego. Śpiewogra Schillera, wystawiona po raz pierwszy w 1945 roku w obozie dipisów w polskim teatrze w Lingen stanowi jedyną w swym rodzaju mieszankę utworów muzycznych. Twórca zbierał codzienne piosenki wykonywane przez mieszczan, artystów i żołnierzy w pierwszej połowie XX wieku, z łagodnym przymrużeniem oka przedstawiając Polaków portret własny w piosence. Tak powstał zbiór utworów naiwnych, prościutkich, garściami czerpiących z ukochanej przez Schillera staropolszczyzny, z późniejszych epok historycznych aż do lat międzywojennych. Wodewile, piosenki i tańce, które niesłusznie kojarzą się dziś z pojęciem lżejszej muzy, a które są kwintesencją teatru.

"Do rzędu widowisk retrospektywnych, swobodnie przeze mnie przerabianych, zaliczyć należy inscenizacje starych wodewilów: Królowej Przedmieścia, Podróży po Warszawie, komedio - opery Dmuszewskiego Szkoda wąsów Bogusławskiego, Krakowiaków i Górali. Piosenkom i zwyczajom osiemnasto-dziewiętnasto-wiecznym, na język sceniczny lub słuchowisk radiowych przetłumaczonym, poświęciłem montaże śpiewno-taneczne wykonywane w Reducie, Teatrze im. Bogusławskiego, w Teatrze Polskim, w teatrze objazdowym obsługującym ośrodki wojskowe i obozy D.P. na terenie okupacji brytyjskiej w Niemczech, w jesieni 1945 r. który to teatr złożony z aktorów eks-żołnierz, eks-jeńców i eks-więźniów, krzewił propagandę powrotu do Ojczyzny." - Leon Schiller,, Od zbieracza do inscenizatora „Łódż Teatralna” nr 13, 1948/49

Spektakl jest jednym z wydarzeń w ramach obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości.

Szczegóły

Prawda

Dramat

Kłamstwo zdąży obiec pół świata, zanim prawda włoży buty

/James Calaghan/


Od paryskiej premiery w 2011 r. PRAWDA Floriana Zellera cieszy się niesłabnącą popularnością. Tu, w komediowym tyglu, żarty słowne przeplatają się z dowcipami sytuacyjnymi, serwując humor w czystej postaci!

Choć rozpisana na czwórkę bohaterów, opowieść francuskiego dramatopisarza skrywa w swoim wnętrzu bohatera bezosobowego – KŁAMSTWO. To ono, pozostając w opozycji do tytułu sztuki, staje się siłą napędową misternie utkanej intrygi.

Niemówienie prawdy, stąpanie po kruchym lodzie uczciwości, sprawdzanie wytrzymałości własnego kręgosłupa moralnego stwarza nieporozumienia, które przynoszą zaskakujący finał.

Prawda stanowi swoistą analizę zakamarków ludzkiego sumienia. Trafia do naszej podświadomości, drażni, prowokuje.

Czy przy okazji podglądania cudzego życia przez przysłowiową dziurkę od klucza, widz rozpozna w bohaterach samego siebie? W końcu teatr niejednokrotnie czerpał inspiracje z życia…

Premiera: 30 grudnia 2017 r.
Liczba przerw: brak

Szczegóły

Marat / Sade

Dramat

Rewolucja niezależnie od poniesionych kosztów i ofiar? Czy wewnętrzna emigracja, gdy społeczne działanie zdaje się niechybnie prowadzić do swojego zaprzeczenia? Siła sztuki Weissa tkwi nie tylko w pytaniach, jakie stawia, ale w czasowej wieloplanowości i żywiole teatru w teatrze, które pozwalają im wybrzmieć. Jest rok 1808. W zakładzie dla umysłowo chorych w Charenton gromadzą się przedstawiciele nowej klasy rządzącej, aby obejrzeć sztukę napisaną i reżyserowaną przez żyjącego w przymusowym odosobnieniu Markiza de Sade. Postępowa terapia przez sztukę? Na pewno, tyle że pacjenci opowiadają nie o czym innym, jak o gwałtownych wydarzeniach sprzed osiemnastu lat, początku rewolucji i zabójstwie jednego z jej przywódców, Marata. Przez inscenizację przepływa puls rewolucji, wojny i obłędu, prowadząc do rebelii tych, których polityka zastała i pozostawiła w takiej samej kondycji. W pierwszym sezonie nowej dyrekcji artystycznej, w czasach, gdy coraz częściej dochodzi do politycznych ataków na artystyczną niezależność zespołów teatralnych, na stosunkowo niewielkiej przestrzeni sceny Brzyk gromadzi cały zespół Teatru Osterwy. Przedstawienie w reżyserii Remigiusza Brzyka, z ruchem scenicznym Dominiki Knapik jest manifestem zespołowości.

Szczegóły

Ludzie inteligentni

Komedia

Podobno mężczyźni rządzą światem, a mężczyznami kobiety. Choć walka płci zdeterminowała już niejeden życiorys, rywalizacja między kobietami i mężczyznami o wyższość intelektu nad emocjonalną sferą życia, trwa nieprzerwanie.

Czy jednak szowinizm kontra feminizm ma dziś rację bytu? Czy nie dlatego, że jesteśmy różni się dopełniamy? I czy nie dlatego właśnie, że kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa udaje nam się z powodzeniem tworzyć wspólny kosmos? Na te pytania szuka odpowiedzi Grzegorz Chrapkiewicz – reżyser pierwszej premiery sezonu 2016/17 – Ludzi inteligentnych Marca Fayet’a.

To zabawna historia przyjaźni szóstki bohaterów, którą elektryzuje wiadomość o rozstaniu dwojga z nich. Niespodziewany obrót zdarzeń pociąga za sobą falę nieporozumień, która piętrzy przepaść między przedstawicielami obu płci. Rozstanie przyjaciół rodzi bowiem spekulacje i komentarze, te zaś popychają bohaterów do rozliczenia z własną przeszłością i teraźniejszością. Podczas próby podsumowania dotychczasowego życia dochodzą do głosu urazy, kompleksy i fobie.

Czy bohaterowie wyjdą z tej opresji bez szwanku? Czy skrzętnie skrywane tajemnice uchronią więzi całej szóstki? O tym przekonają się Państwo już wkrótce.

Szczegóły

Amadeusz

Tragikomedia

Któż pamiętałby dziś postać Antonia Salieriego, gdyby nie jego legendarna rywalizacja z Wolfgangiem Amadeuszem Mozartem? Legendarna, bo tak naprawdę nie wiemy, jak rzeczywiście wyglądały ich relacje. Wiadomo tylko, że żyli w tym samym czasie w Wiedniu i że Salieri podobno lubił muzykę Mozarta, a na łożu śmierci, w 1825 roku, pogrążony w starczej demencji, miał przyznać się do otrucia swojego rywala. Posłużyło to najpierw Aleksandrowi Puszkinowi do stworzenia literackiej wersji ich konfliktu w dramacie Mozart i Salieri, później po ten sam temat sięgnął Peter Shaffer, którego sztuka Amadeusz stała się kanwą nakręconego w 1984 roku głośnego filmu w reżyserii Miloša Formana.

Rywalizację pomiędzy tymi dwoma kompozytorami często sprowadza się do konfliktu ustosunkowanego miernoty z nierozumianym przez współczesnych geniuszem. Peter Shaffer stawia sprawę jednak nieco inaczej – w swojej sztuce oddaje głos właśnie temu miernocie, ale nie po to, by go dyskredytować, ale postawić kilka ważnych pytań na temat sztuki, geniuszu, moralności, etyki, a nawet Boga. Mozart – wulgarny Niemiec, utracjusz i lekkoduch obdarowany zostaje niezwykłym talentem, podczas gdy Salieri – subtelny Włoch, ułożony człowiek sukcesu, zdaje sobie sprawę, że jemu prawdziwego geniuszu poskąpiono. I wtedy zaczynamy na scenie oglądać, jak tak zwany porządny człowiek zaczyna się staczać, a zdolny błazen, który chichocząc opowiada sprośne kawały, wkracza na drogę do zrozumienia, czym jest ludzkie życie.

Tej historii towarzyszy niezwykła muzyka Mozarta, o której wiedeńczycy zwykli mawiać, że jest w niej za dużo nut. Potrafi ona jednak jak mało która opowiedzieć doświadczenie człowieczego losu – od frywolnego Uprowadzenia z seraju, Wesela Figara, przez Don Giovaniego po Requiem, które (jak chce Shaffer) nie powstałoby gdyby nie intryga miernoty Salieriego. W lubelskim teatrze tę niezwykłą opowieść – barwną i pełną dobrze znanych melodii – zrealizuje Artur Tyszkiewicz, a w rolach antagonistów zobaczymy Janusza Łagodzińskiego (Salieri) i Daniela Dobosza (Mozart).

Szczegóły

Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie

Dramat

Na scenie pojawia się grupa pielgrzymów niosących biblię polskości – Pana Tadeusza Adama Mickiewicza. Uczestnicy pielgrzymki po kolei czytają fragmenty epopei i wcielają się na naszych oczach w postacie z książki. Mikołaj Grabowski odchodzi od obrazu szlacheckiego dworku, żeby zwrócić uwagę widzów na kwestię zbiorowego wyobrażenia Ojczyzny przez Polaków. W spektaklu nostalgia i ironia mieszają się ze sobą, przedstawiając Pana Tadeusza nie tylko jako historię szlachecką, ale również, a może przede wszystkim, opowieść o nas samych.

Reżyser Mikołaj Grabowski o spektaklu:
W Panu Tadeuszu jest wiele narracji poetyckich, wiele tonów, tematów. Mamy tu wątki polityczne i społeczne, Polskę w niewoli, nadzieję na jej wyzwolenie przez Napoleona, opisane zaścianki szlacheckie, spory sąsiedzkie... Ale myślę, że to co najcenniejsze – to warstwa obrzędowa tego poematu. Mówi się, że Pan Tadeusz ma w sobie kod polskości. Jeśli tak jest, to jest on ukryty właśnie w obrzędowości. Ileż tam jest tych codziennych ceremonii, tej celebracji! Stąd może wrażenie, że nie jest to epopeja stawiająca Polskę i Polaków na piedestale. Wręcz przeciwnie, to dzieło szalenie bliskie, znane jak gdyby z domu, oparte na systemie, który tkwi w nas głęboko, opowiadające o sprawach, z którymi się spotykaliśmy u rodziców i dziadków, o obrządkach z których zbudowane jest całe nasze życie, które powtarzamy raz z chęcią, raz z niechęcią, do których jesteśmy przymuszani, i które kochamy, choć często nie zdajemy sobie z tego wszystkiego sprawy. Wspólnotę, o której opowiada Pan Tadeusz, spajają zarówno obrzędy wzniosłe, jak i przyziemne, wielkie idee i małostkowość, polityka i religijność, ale i chęć zemsty, namiętność, miłość. Polskość stworzona jest z rzeczy pięknych i okropnych, jak gdyby cechą wspólną naszego polskiego bytowania była dwoistość. Mickiewicz akceptował ten stan, w sposób subtelny i z lekką ironią, dotykał tej dwuznaczności, wręcz bawił się nią. To brzmi bardzo współcześnie, bo do dzisiaj w nas wszystkich, niezależnie od wieku, jest trochę nowego, trochę starego. Dlatego tego naszego Pana Tadeusza opowiadamy niekoniecznie w szlacheckim kostiumie.

Szczegóły

Pani Bovary

Tragedia

Pani Bovary za młodu czyta dużo książek i marzy. Wychodzi za mąż, rodzi dziecko, romansuje z jednym mężczyzną, później drugim, zadłuża się, bankrutuje, w końcu popełnia samobójstwo. Jej losy, losy jednej z najsłynniejszych bohaterek europejskiej literatury, są przejmująco banalne. Lektury pani Bovary, a raczej romantyczne wyobrażenia, które z nich czerpie, są naiwne i w złym guście – dzisiaj powiedzielibyśmy „kiczowate”. A jednak Emma Bovary w potrzasku, Emma Bovary, która połyka arszenik i umiera, długo, powoli i w ogromnych bólach – jest postacią głęboko tragiczną, daleką od taniego sentymentalizmu i banalnej prozy życia. Flaubert bodaj jako pierwszy w historii literatury tak odważnie zderza to, co przyziemne i powszednie, ze wzniosłym i tragicznym – dotyka w ten sposób istoty kondycji ludzkiej.

Emma Bovary, jako jedyna wśród mieszkańców przeciętnego i zwyczajnego do bólu miasteczka, nie umie znaleźć spełnienia. Poszukuje go na oślep, głównie w miłości, trochę w religii, w macierzyństwie, w sztuce. Nie odpuszcza, nie ustaje w poszukiwaniach, nigdy się nie nasyca, zawsze chce więcej. Jej swoisty „konsumpcjonizm uczuć”, ale też doświadczeń, doznań zmysłowych, dóbr materialnych – wydaje się na wskroś współczesny. Oto kobieta żyjąca w dobrobycie, z dzieckiem i kochającym mężem, którą zżera niewytłumaczalne poczucie braku. Owo poczucie braku wyróżnia Emmę Bovary, pcha ją w rejony sprzeczne z konwenansem i czyni z niej jedną z bardziej sugestywnych postaci outsiderek zachodniej kultury: najzwyczajniejszą mieszczkę na niekończącym się, narkotycznym wręcz głodzie doznań.

Nie wolno oceniać Emmy Bovary. Wspólnie z Julią Holewińską próbujemy patrzeć na naszą główną bohaterkę z równą bezwzględnością i równą czułością co Gustave Flaubert. Emma Bovary nie jest intelektualistką, nie jest też poetką. A jednak zmaga się ze swoimi ograniczeniami i wciąż dąży do głębszych przeżyć, głębszych doznań. „Słowo ludzkie jest jak pęknięty garnek, na którym wybijamy melodie dla tańczących niedźwiedzi, choć chcielibyśmy poruszyć gwiazdy” – pisze Flaubert. Emma opowiada o swoich uczuciach kochankom, nieudolnie próbuje poruszyć gwiazdy. Przegrywa szybko, umiera młodo. Słowem ludzkim posługuje się zręcznie inny bohater powieści Flauberta – apologeta postępu, intelektualista, aptekarz Homais. I to on utwierdza się w przekonaniu, że posiadł wszystkie mądrości świata, a swoim umysłem „porusza gwiazdy”. W rzeczywistości jednak jest jeszcze jednym „tańczącym niedźwiedziem”, śmiesznym i pozbawionym wrażliwości megalomanem i oportunistą. I chyba z zestawienia tych dwóch postaci rodzi się głębia wizji Flauberta, a tragiczny rozstrzał ich losów nie pozostawia złudzeń: Emma umiera, Homais zostaje odznaczony krzyżem Legii.

Szczegóły

Herkules i stajnia Augiasza

Komedia

"Herkules i stajnia Augiasza" jest komedią polityczną opowiadającą o Elidzie - państwie, którego czasy świetności ma dawno za sobą, ponieważ obecnie tonie w gnoju.

Prezydent Augiasz i Wielka Rada postanawiają zmienić sytuację kraju i oczyścić wszystkie tereny. Na pomoc wzywają słynnego herosa Herkulesa, który przyjmuję brudną robotę tylko dlatego, że tonie w długach. Jednak zabranie się od razu do pracy nie jest takie proste, gdy władze tak naprawdę same nie wiedzą czego chcą, boją się zmian i nie potrafią skupić się na tym, co jest dobre dla ich ojczyzny...

Szczegóły

Pakujemy manatki

Komedia

Przede wszystkim, jak się czyta czy ogląda Levina trudno się oprzeć wrażeniu, że to jest właśnie o mnie i to pewnie jest jedna z przyczyn jego popularności.

Druga wynika być może z faktu, że lubimy opowieści, które są niejednoznaczne gatunkowo, a oglądając Levinowskie historie, widz z jednej strony ma poczucie, że to jest komedia, a z drugiej, że to tragedia, śmieje się, by za chwilę się wzruszyć. Spektakl może na pierwszy rzut oka przypominać telenowelę, ale w rzeczywistości opowieści Levina są dużo głębsze. Pakujemy manatki ma przecież podtytuł „komedia na osiem pogrzebów”. W samym pogrzebie oczywiście nie ma nic śmiesznego, ale już osiem pogrzebów pod rząd, takie ich celowe nagromadzenie, może wywołać specyficzny uśmiech. Te pogrzeby zaczynają nam bowiem wówczas uświadamiać absurd życia. Chcąc nie chcąc zaczynamy się pytać, do czego nas to wszystko prowadzi i wtedy pojawia się prosty wniosek, że życie prowadzi do śmierci. I jak się nad tym głębiej zastanowić to jest to groteskowe i paradoksalne. O tym też jest Pakujemy manatki.

Szczegóły

Makbet

Tragedia

Makbet nosi w sobie te stany, które w konsekwencji prowadzą do jego unicestwienia. Droga, przez którą przechodzi, zmienia nie tylko jego psychikę, ale i przestrzeń, którą się tak narkotycznie żywi. Jest ona uwodząca, niebezpieczna i nieodwracalna.

Matnia, w którą wpada nasz bohater dostając pierwszy komunikat podczas spotkania z wyrocznią, jaką są wiedźmy jest nieodwracalna. To one zasiały niepokój, ale i fascynację tym co ma się zdarzyć w życiu „Makbeta”. Jedno wydarzenie rodzi następne. To pasmo pozornych szczęść i prawdziwych nieszczęść, w które zaplątuje się człowiek żądny władzy i sukcesu.

Pomocną dłoń na tej drodze podaje mu osoba najbliższajaką jest Lady Makbet. To więcej niż podanie ręki, to raczej presja konsekwentnie realizowana przez bezwzględną kobietę, która świadoma swojej przewagi wynikającej z jej natury, mobilizuje bliską sobie osobę do dalszych szaleńczych decyzji. Obydwoje brną ku przepaści, na dnie której przegląda się w lustrze śmierć. To ona zbiera swoje żniwo w tej mrocznej komnacie, w której jedynym światłem jest odbita kropla krwi. Czerń i czerwień to symbole, przez które wędrują bohaterowie Szekspira, nieświadomi, że wypełniona barwą karminu otchłań topi ich w swoich odmętach. Niewinnie ujawniony na początku wydarzeń los, wieńczy klamra, która chciałoby się by była tylko snem.

Szczegóły

Książę i żebrak

Tragedia

W jednej z najgorszych dzielnic Londynu mieszka Tomek Canty –chłopiec, który żebraniem i kradzieżami musi zarabiać na rodzinę. W tym samym czasie na dworze królewskim żyje młody książę Walii Edward, syn Henryka VIII.

Pewnego dnia zupełnie przypadkiem chłopcy się spotykają, okazuje się, że są niemal identyczni. W wyniku zamiany strojów książę trafia na bruk, a żebrak na salony. Jak poradzą sobie z nową rzeczywistością? Czy uda im się wrócić do normalnego życia, czy już zawsze będą musieli udawać kogoś, kim nie są?

Szczegóły

Sen nocy letniej

Komedia

„Sen nocy letniej” to najbardziej erotyczna ze wszystkich sztuk Szekspira – twierdził Jan Kott. Diabelski Puk wyzwalający z ludzi najbardziej pierwotne instynkty i perfidni władcy elfów gmatwają na potęgę emocje i pragnienia bohaterów. Eros i Tanatos pchają ich w objęcia miłosnej orgii, wymienność afektów i kochanków staje się igraszką. Debiutanci w sztuce miłości idą w las na zew zwierzęcej Natury. Czy w tym szaleństwie jest metoda?

William Szekspir prawie cztery wieki temu odkrył, że komizm i tragizm to dwie strony tej samej monety, którą rzuca nam przekorny los. Tą prawdą podszyte są jego najlepsze sztuki. „Sen nocy letniej” – jego najbardziej popularna komedia, skrząca się dowcipem, piętrząca przezabawne sytuacje, prowokująca nas do szczerego śmiechu – ma pod powierzchnią nieokiełznanej fantazji i fanfaronady rys egzystencjalnego smutku. Refleksję nad przemijaniem, utratą, niespełnieniem…

Wedle koncepcji reżysera - Artura Tyszkiewicza – nie ukryje cichego smutku tej bardzo wesołej sztuki ani rozbuchany seks, ani kipiąca witalność młodych bohaterów, ani uroki rozsiewane przez elfy. Spektakl grany - dosłownie - śpiewająco, w rytm muzyki trzech wiolonczeli i jednej waltorni, pobrzmiewa gorzką mądrością, którą genialny ironista Szekspir sprzedaje nam w promocji teatralnego biletu. Czy damy mu się raz jeszcze zaczarować?

Szczegóły

Kupiec wenecki

Komedia

Kupiec wenecki Williama Szekspira to komedia oparta na emocjonalno-finansowych perypetiach, w której miłość i nienawiść miesza się ze światem wielkich pieniędzy, skomplikowanych transakcji i prawnych sztuczek.

Skąd my to znamy? Stradfordczyk opisując XVI-wieczną Wenecję, potrafił jednocześnie pokazać uniwersalne reguły rządzące światem „pięknych i bogatych”. Wenecja nie pojawia się przecież w tym dramacie przypadkowo – była przecież za czasów Szekspira centrum finansowym świata – takim Wall Street czy londyńskim City.

W tym właśnie mieście rozwija się niezwykła intryga – oto kupiec Antonio powodowany szlachetną przyjaźnią do Bassania przekazuje mu sporą sumkę, by ten mógł zdobyć względy pięknej i bogatej Porcyi. Tyle, że pieniądze te Antonio pożycza od nienawidzącego go Żyda – Szajloka, który jako zastawu żąda „tylko” jednego funta ciała dłużnika. Za swą szlachetność i szczęście przyjaciela kupiec może zapłacić życiem.
Szekspir plącząc ów erotyczno-finansowo-religijno-narodowościowy węzeł, bardzo trafnie obnaża mechanizmy działania ówczesnych „wilków z Wall Street” – wszelkie uczucie może zostać wykorzystane przeciwko nam, szlachetność nie zawsze okazuje się wymienialna na prawdziwe pieniądze, a na każdego – nawet najbardziej przebiegłego i bezwzględnego – może znaleźć się odpowiedni haczyk. Aż dziw bierze, że wobec tego wszystkiego Szekspir każe nam w jednej ze scen wierzyć, że to jednak nie złoto czy srebro kryje w sobie prawdziwe szczęście.

Szczegóły

Napis

Komedia

Napis opowiada historię o tym, jak do eleganckiego bloku w bogatej dzielnicy wprowadza się młode małżeństwo Lebrun, a po zaledwie dwóch tygodniach w windzie pojawia się na temat pana Lebrun wulgarny napis.

Znieważony i dotknięty niesprawiedliwym we własnym mniemaniu osądem nowy lokator rozpoczyna „śledztwo”, dzięki któremu będzie miał okazję poznać bliżej nowych sąsiadów, a przy okazji zderzyć się z ich „nowoczesnym” i „oryginalnym” światopoglądem. Jednocześnie ten początkowo prostolinijny, delikatnie broniący swej niezależności bohater zaczyna się zatracać w swym zacietrzewieniu. Tę kameralną, skrzącą się błyskotliwym dowcipem, a jednocześnie niezwykle trafnie obnażającą wiele ze współczesnych myślowych klisz sztukę wyreżyserował Artur Tyszkiewicz, dyrektor artystyczny Teatru im. J. Osterwy w Lublinie.

Gérald Sibleyras – współczesny dramaturg francuski – w swojej inteligentnej komedii Napis postanowił przyjrzeć się zjawisku, które sprawia, że tak łatwo w publicznym dyskursie dominującą pozycję zdobywają banały z namaszczeniem powtarzane przez media. Przecież, jak wiadomo, wszyscy mamy oryginalne poglądy, trudno nam cokolwiek narzucić, zawsze mówimy to, co myślimy, odważnie stawiamy czoła stereotypom i mówimy „nie” wszelkim uproszczeniom. Skąd zatem wokół nas bierze się tyle bezrefleksyjnie powtarzanych sloganów, z jakich przyczyn sukcesy odnoszą kolejne „nowe świeckie tradycje”, dlaczego tak łatwo akceptujemy zmiany w języku, sprawiające na przykład, że poczciwy wierszyk o Murzynku Bambo Juliana Tuwima staje się tekstem podejrzanym. Co gorsza, jako osoby wolne od wszelkich uprzedzeń, skłonni jesteśmy z dziwną łatwością ludzi inaczej myślących częstować grubym słowem.

Szczegóły

Bóg

Komedia

Jesteśmy w starożytnych Atenach. Ale czy na pewno? Artyści udają Greków i debatują jakie ma być zakończenie zgłaszanej do konkursu sztuki. Jest akcja, ale jaka akcja? Ta w tekście dyskutowanego utworu, czy ta na scenie Osterwy, a może ta na widowni, bo ciągle się miesza jedno z drugim… Wszystko i wszyscy okazują się być fikcją wymyśloną przez Woody Allena.

Czołowy amerykański prześmiewca z rysem egzystencjalnego tragizmu żongluje konwencjami, zaciera granice pomiędzy realnością a kreacją. Absurd fabuły, czy absurdalność życia? Słowo absurd zamyka humorystyczne dzieło mistrza gatunku…

Szczegóły

Wiele hałasu o nic

Komedia

Reżyser Tadeusz Bradecki kontynuuje na scenie Teatru im Osterwy przepyszną zabawę z Szekspirem. Tym razem wybrał dla widzów sztukę nigdy dotąd nie graną w Lublinie! „Wiele hałasu o nic” to, obok m.in. „Jak wam się podoba”, „Wszystko dobre, co się dobrze kończy”, „Straconych zachodów miłości, jedna z tzw. „komedii przebaczenia” Szekspira - mówi inscenizator.

- Finałowe przebaczenie bywa w tych sztukach aż tak wyrafinowanie komediowe, że aż niewiarygodne. Śmiejemy się, to prawda, a jednak dwuznaczność końcowego rozdania zasług i kar za mroczne przewinienia zmusza nas do całkiem poważnej refleksji: jak to jest z tym dobrem i złem w otaczającym nas świecie?

Wszystko było pięknie, miał być ślub; nagle on, zamiast „Tak, chcę” przed ołtarzem wykrzykuje: „Nie, bowiem ona jest ladacznicą!”. Stał się nieświadomie ofiarą wyjątkowo perfidnego pomówienia, prawdziwie piętrowej intrygi. Pod historyjką o piętrowej insynuacji w „Wiele hałasu o nic” Szekspir skrywa ważne dla naszego czasu pytanie o warunki istnienia dobra, które zwykliśmy nazywać prawdą. „W wiele hałasu o nic” obronią prawdę tzw. prości ludzie. Skrywa tam też autor subtelne analizy na temat: czym właściwie jest prawdziwa miłość… I nierozstrzygniętym pozostawia pytanie o tytułowe „nic”, o które tak wiele jest hałasu...

Sztuka rozgrywa się na Sycylii, w Messynie, ale Tadeusz Bradecki proponuje nam znaczne przesunięcie w czasie. Będzie więc sycylijska mafia , kobiety w czerni i pejzaż pachnącego pomarańczami i winem filmowego włoskiego neorealizmu…

Szczegóły

Mistrz i Małgorzata

Tragikomedia

Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa to powieść z wieloma wątkami, postaciami, mnóstwem pytań i tajemnic, dzieło, do którego bez wątpienia istnieje więcej niż tylko jeden klucz. Jednocześnie każdy, kto podejmie się próby scenicznej adaptacji tego tekstu, skazany jest na wybór perspektywy spojrzenia na historię Wolanda i jego świty nawiedzającego Moskwę.

Jego przybycie do rosyjskiej stolicy sprawia, że wielu zaczyna tracić poczucie rzeczywistości, w dobrze znaną codzienność wkracza niesamowite, niemożliwe staje się możliwe, pojawia się niepokój, czy świat jest naprawdę takim, jakim zawsze wydawał się być. Od tego wszystkiego niektórzy (dosłownie i w przenośni) zaczynają tracić głowy.

Takie mieszanie prawdy i fałszu, rzeczywistości i fikcji może (choć nie musi) być działaniem szatańskim, takie mieszanie odbywa się też każdego wieczoru w teatrze. Dlatego Artur Tyszkiewicz – reżyser i autor adaptacji Mistrza i Małgorzaty przygotowywanej właśnie w Teatrze im Juliusza Osterwy w Lublinie – postanowił spojrzeć na tekst Bułhakowa właśnie z tak specyficznie pojętej teatralnej perspektywy, uruchomić w teatrze (znów dosłownie i w przenośni) burzącą porządki i hierarchie karuzelę, publiczność umieścić na scenie, a aktorów tam, gdzie zwykle siedzą widzowie.

Monsieur Woland przejąwszy bowiem kontrolę nad moskiewskim Teatrem „Variétés” spełnia zachcianki widowni, dostarcza jej rozrywki, śmieszy i przestrasza, ale przede wszystkim odkrywa jej tajemnice, pokazuje, co ludziom siedzi w głowach. Zorganizowana ułuda teatru, z całym blichtrem i powierzchownością, okazuje się być zatem znakomitą maszynką do tego, byśmy mogli samych siebie poznać, a czasem i zajrzeć pod podszewkę rzeczywistości, by zobaczyć, jak Bóg i szatan potrafią igrać z człowiekiem.

Szczegóły