Marta Gzowska-Sawicka - zdjęcie

Marta Gzowska-Sawicka

8,0 / 10

1 oddany głos

Wiek: 45 lat

Urodziła się i wychowała w Trójmieście. Od dziecka ciągnęło ja w stronę teatru i wszelkich pokrewnych z nim dziedzin. Jako nastolatka była już autorką kilku „poważnych”

powieści, sztuk teatralnych, komiksów, wierszy, tekstów piosenek na trzy chwyty gitarowe, które do dziś spoczywają (jak mówi- na całe szczęście) na dnie szuflady. Ale pęd do sztuki pozostał i w klasie maturalnej była już pewna, że aktorstwo jest jej powołaniem.

W 1996 roku zdała do Studium Wokalno- Aktorskiego w Gdyni, gdzie szlifowała swój warsztat dramatyczny pod okiem świetnych pedagogów- aktorów Teatru Wybrzeże (Joanna Bogacka, Krzysztof Gordon, Grzegorz Chrapkiewicz) jednocześnie szkoląc swoje umiejętności wokalne.

Na studiach zorientowała się, ze musical jej „nie porywa”, a teatr dramatyczny jest właśnie tym miejscem, w którym powinna się realizować.

Od 2000 roku pracuje w Teatrze Polskim w Bielsku- Białej, do którego zamierzała „wpaść” przelotnie, no i wpadła na dobre. Poznała tu męża (o którym do dziś mawia -”kolega z pracy”), urodziła dwoje dzieci- Antka i Manię i od 12 lat próbuje z uporem łączyć swoje dwie wielkie miłości- rodzinę i teatr. Każda rola jest dla niej fascynującą przygodą, kolejnym wyzwaniem, szukaniem nowych środków aktorskich. Jako najważniejsze doświadczenia sceniczne wymienia role: Uczennica w „Lekcji” E. Ionecso (reż. G. Chrapkiewicz), Kate w „Namiętności” P. Nichols’a (reż. M. Sławiński), Jenny w „Kształcie rzeczy” N. LaBute (reż. G. Chrapkiewicz), Matti w „Taka fajna dziewczyna jak ty” I. Villqista w reżyserii autora, Tatiana w „Nowym Wyzwoleniu” S.I. Witkiewicza ( reż. E. Marciniak), Afganka w „Bitwie o Nangar Khel” A. Pałygi (reż. Ł. Witt- Michałowski). Po pracy nad „Nowym Wyzwoleniem” Ewelina Marciniak- wschodząca gwiazda polskiej reżyserii zaprosiła Martę do Warszawy do pracy nad kontrowersyjnym projektem „Bohaterki” M. Buszewicza. Obecnie jest w próbach „Zbrodni z premedytacją” na podstawie powieści W. Gombrowicza pod kierunkiem tej samej reżyserki.

W swojej karierze ma na swoim koncie kilka recitali i spektakli muzycznych, do których również stworzyła scenariusze m. in. „Ja w podróży” z piosenkami A. Osieckiej (reż. R. Sawicki) czy „Miłość ci wszystko wybaczy” z piosenkami H. Ordonówny, za który w 2006 roku otrzymała nagrodę artystyczną ZASP „Laur Dembowskiego”. W roku 2011 została nominowana do śląskiej Złotej Maski za rolę Matti w „Takiej fajnej dziewczynie jak ty” i rolę Tatiany w „ Nowym Wyzwoleniu”.

Spektakle z udziałem tego aktora:

Św. Idiota

Dramat

„Św. Idiota” to tytuł książki filozofa Cezarego Wodzińskiego, którą napisał w 2000 roku, ale także tytuł spektaklu Janusza Opryńskiego, adaptacji „Idioty” Fiodora Dostojewskiego. Cezary Wodziński napisał książkę o rosyjskich jurodiwych, obłąkanych, pomyleńcach, głupcach, którzy z rozmysłem przyjmują maskę szaleństwa, aby ukrywać pod nią mądrość. W hołdzie Cezaremu Wodzińskiemu Opryński postanowił nazwać swoją adaptację „Św. Idiota”. Dostojewski, wydaje się, lubił rosyjskich jurodiwych i w wielu postaciach odnajdujemy cechy tych świętych chuliganów.
Odczytanie „Idioty” Dostojewskiego w kontekście wiedzy o jurodiwych każe nam zastanowić się nad naszą kondycją, nad naszym porządkiem świata. W powieści wiele postaci i wiele zdarzeń ma cechy prowokacji, skandalu, który upodobali sobie jurodiwi. I tak już na początku naszej opowieści o Księciu Lwie Myszkinie, który przybywa ze Szwajcarii po leczeniu, Rogożyn (jego „mroczny brat”) rozpozna w nim jurodiwego: „Książę jest jurodiwy, a takich Pan Bóg lubi”. Od tego momentu zacznie się szalony taniec, taniec karnawałowy, który sprawia, że nie wiemy, gdzie góra, a gdzie dół. Książę zaraża świat, światu udziela się jego padaczka, jego drżenie... „Idiota wyzwala idiotę w drugim” – mówi Cezary Wodziński.
Świat rodziny Jepanczynów już nigdy nie będzie taki sam, po przybyciu Księcia wszystko się zmienia. Agłaja i Nastasja, obie piękności, obie śmiertelnie chore i śmiertelnie niebezpieczne, podążają za Księciem w ekstatycznym tańcu. Rogożyn, odchłannie zakochany w Nastasji, gotowy jest zabić Księcia – ale nie tylko jego. Kanalia Lebiediew, badacz Apokalipsy, i owładnięty żądzą pieniędzy Gania potrząsają światem, każdy na swój sposób. Młody Hipolit, żywy trup, nie wytrzymując spojrzenia juroda, chce w spektakularny sposób skończyć ze swoim życiem.

Cały świat drży. Drży, gdy patrzymy na obraz „Martwego Chrystusa” Hansa Holbeina w domu Rogożyna – ale najmocniej zadrży, gdy w tym samym domu będziemy oglądali „Martwą Nastasję”. Po tym ostatnim trzęsieniu przekrzywi się świat, oś świata przesunie się, na ukos. I nie pomoże poczciwa Lizawieta Prokofiewna Jepanczyn, próbując ratować świat, wierząc, że stary porządek jeszcze raz nas ocali.

Szczegóły

DyBBuk

Dramat

Spektakl Pawła Passiniego inspirowany jest żydowską legendą dramatyczną Szymona An-skiego, jednak tekst napisany przez Artura Pałygę czerpie nie tylko z „Dybuka”, ale także z przedwojennej historii bielskich Żydów.
Używając historii niespełnionej miłości pary kochanków, Lei i Chanana, twórcy chcą zbudzić duchy z zapomnianej przeszłości Bielska-Białej. Bo gdzieś się musiały przecież podziać te niedokończone rozmowy, nieprzeżyte życia, niedocieszone radości, niedosmucone smutki, niespełnione pragnienia, cały świat, który był tutaj…
„DyBBuk” dzieje się w mieście dzisiejszym. W mieście, które mogłoby być czymś innym. Na podwórku przy 11 Listopada 63, na ulicy 3 Maja przed nieistniejącą synagogą, na Przegibku. „DyBBuk” dzieje się też w mieście spoza czasu. W podziemnej synagodze pod ulicą Krakowską, na księżycu, który zbliża się tak, że dobrze widać z niego miasto. A także w Watykanie, gdzie żydowski mistyk, Abulafia, chce nawrócić papieża na judaizm. I w mieszkaniu Salomona Halberstama koło Zamku Sułkowskich.
Paweł Passini, przywołując świat z przeszłości, nie tworzy „spektaklu archeologicznego”. Używa historii, aby zadać pytania, które nie są historyczne: czym jest świat bez metafizyki, jak czytać znaki – i czy są jeszcze znaki? Czemu w świecie bez reguł tak bardzo tęsknimy za porządkiem, że jesteśmy skłonni wzywać dybuka, by przyszedł tylko po to, by coś się zmieniło. Tylko czy jest jeszcze ktoś, kto wysłucha naszych modlitw i przyniesie spełnienie?

Szczegóły

Zorba

Musical

Wielka, słodko-gorzka pochwała życia – mimo cierpień i bólu, które przynosi każdemu z nas obok radosnych uniesień i doświadczenia miłości. Piękne i świetnie zaśpiewane piosenki, budzące podziw układy taneczne, fascynujące obrazy sceniczne – to wszystko składa się na pierwszy broadwayowski musical, zrealizowany na bielskiej scenie. Na widowisko, którego rozmach może oszałamiać.

To gratka dla wszystkich miłośników teatru muzycznego, ale również ciekawa propozycja dla tych, którzy od sceny wymagają jeszcze więcej. Witold Mazurkiewicz dostrzegł bowiem w opowieści o Zorbie zderzenie cywilizacji Zachodu w jej mieszczańskim, uładzonym wariancie – z archaicznymi elementami kultury śródziemnomorskiej, skutecznie przez nas wypartymi. I uzupełnił libretto o sceny w nim nieobecne. Te ocierające się o rytuał wyostrzył i wysunął na pierwszy plan. Posługując się własnym językiem teatralnym w rozwiązaniach inscenizacyjnych, w prowadzeniu aktorów i w świetnych układach choreograficznych autorstwa Jakuba Lewandowskiego, odsłonił drapieżność i głębię, właściwe dla książkowego pierwowzoru, a nieco zatarte w podporządkowanym broadwayowskiej konwencji librettcie. W efekcie „Zorba”powstał nie tylko piękny musical, ale po prostu mądry i ważny spektakl, który powinien zobaczyć każdy miłośnik teatru.

Szczegóły