Jerzy Dziedzic - zdjęcie

Jerzy Dziedzic

Data urodzenia:
04-09-2017 (5 lat)

Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Od początku swojej kariery aktorskiej związany z przerwami z Teatrem Polskim w Bielsku-Białej. W latach 2001-2006 aktor Teatru Zagłębia w Sosnowcu. Przez ponad trzydzieści lat stworzył wiele ról teatralnych, zagrał w serialach: „Krewniaki”, „Święta wojna” czy „Kryminalni”, a także użyczył głosu w serialu animowanym „Karrypel kontra groszki”. Dwukrotnie otrzymał nagrodę Złota Maska. W 1989 r. za rolę Leandra w „Królu Jeleniu” w reż. Andrzeja Jamróza oraz rolę Błażka w „Lampce oliwnej” w reż. Konrada Lesisza. W roku 1994 nagrodzony za rolę Reżysera w spektaklu „Nasze miasto” w reż. Tomasza Dutkiewicza.
Spektakle z udziałem tego aktora:

Św. Idiota

Dramat

„Św. Idiota” to tytuł książki filozofa Cezarego Wodzińskiego, którą napisał w 2000 roku, ale także tytuł spektaklu Janusza Opryńskiego, adaptacji „Idioty” Fiodora Dostojewskiego. Cezary Wodziński napisał książkę o rosyjskich jurodiwych, obłąkanych, pomyleńcach, głupcach, którzy z rozmysłem przyjmują maskę szaleństwa, aby ukrywać pod nią mądrość. W hołdzie Cezaremu Wodzińskiemu Opryński postanowił nazwać swoją adaptację „Św. Idiota”. Dostojewski, wydaje się, lubił rosyjskich jurodiwych i w wielu postaciach odnajdujemy cechy tych świętych chuliganów.
Odczytanie „Idioty” Dostojewskiego w kontekście wiedzy o jurodiwych każe nam zastanowić się nad naszą kondycją, nad naszym porządkiem świata. W powieści wiele postaci i wiele zdarzeń ma cechy prowokacji, skandalu, który upodobali sobie jurodiwi. I tak już na początku naszej opowieści o Księciu Lwie Myszkinie, który przybywa ze Szwajcarii po leczeniu, Rogożyn (jego „mroczny brat”) rozpozna w nim jurodiwego: „Książę jest jurodiwy, a takich Pan Bóg lubi”. Od tego momentu zacznie się szalony taniec, taniec karnawałowy, który sprawia, że nie wiemy, gdzie góra, a gdzie dół. Książę zaraża świat, światu udziela się jego padaczka, jego drżenie... „Idiota wyzwala idiotę w drugim” – mówi Cezary Wodziński.
Świat rodziny Jepanczynów już nigdy nie będzie taki sam, po przybyciu Księcia wszystko się zmienia. Agłaja i Nastasja, obie piękności, obie śmiertelnie chore i śmiertelnie niebezpieczne, podążają za Księciem w ekstatycznym tańcu. Rogożyn, odchłannie zakochany w Nastasji, gotowy jest zabić Księcia – ale nie tylko jego. Kanalia Lebiediew, badacz Apokalipsy, i owładnięty żądzą pieniędzy Gania potrząsają światem, każdy na swój sposób. Młody Hipolit, żywy trup, nie wytrzymując spojrzenia juroda, chce w spektakularny sposób skończyć ze swoim życiem.

Cały świat drży. Drży, gdy patrzymy na obraz „Martwego Chrystusa” Hansa Holbeina w domu Rogożyna – ale najmocniej zadrży, gdy w tym samym domu będziemy oglądali „Martwą Nastasję”. Po tym ostatnim trzęsieniu przekrzywi się świat, oś świata przesunie się, na ukos. I nie pomoże poczciwa Lizawieta Prokofiewna Jepanczyn, próbując ratować świat, wierząc, że stary porządek jeszcze raz nas ocali.

Szczegóły

DyBBuk

Dramat

Spektakl Pawła Passiniego inspirowany jest żydowską legendą dramatyczną Szymona An-skiego, jednak tekst napisany przez Artura Pałygę czerpie nie tylko z „Dybuka”, ale także z przedwojennej historii bielskich Żydów.
Używając historii niespełnionej miłości pary kochanków, Lei i Chanana, twórcy chcą zbudzić duchy z zapomnianej przeszłości Bielska-Białej. Bo gdzieś się musiały przecież podziać te niedokończone rozmowy, nieprzeżyte życia, niedocieszone radości, niedosmucone smutki, niespełnione pragnienia, cały świat, który był tutaj…
„DyBBuk” dzieje się w mieście dzisiejszym. W mieście, które mogłoby być czymś innym. Na podwórku przy 11 Listopada 63, na ulicy 3 Maja przed nieistniejącą synagogą, na Przegibku. „DyBBuk” dzieje się też w mieście spoza czasu. W podziemnej synagodze pod ulicą Krakowską, na księżycu, który zbliża się tak, że dobrze widać z niego miasto. A także w Watykanie, gdzie żydowski mistyk, Abulafia, chce nawrócić papieża na judaizm. I w mieszkaniu Salomona Halberstama koło Zamku Sułkowskich.
Paweł Passini, przywołując świat z przeszłości, nie tworzy „spektaklu archeologicznego”. Używa historii, aby zadać pytania, które nie są historyczne: czym jest świat bez metafizyki, jak czytać znaki – i czy są jeszcze znaki? Czemu w świecie bez reguł tak bardzo tęsknimy za porządkiem, że jesteśmy skłonni wzywać dybuka, by przyszedł tylko po to, by coś się zmieniło. Tylko czy jest jeszcze ktoś, kto wysłucha naszych modlitw i przyniesie spełnienie?

Szczegóły