Spektakle z udziałem tego aktora:

Manelle

Dramat

Życie jest snem i ułudą nietrwałą, chwilową, i nikczemną. Wszystko jest w ruchu i zmienności. Świat jest na opak wywrócony. Jesteśmy niczym rzeźby uwięzieni w dramatycznych gestach lub jako postaci z obrazów pragnące umknąć z ram. Varietas delectat - zmienność sprawia przyjemność.
To barok. Biblioteki pełne są nieprzeczytanych barokowych książek (albowiem pisał wtedy kto mógł) - jak choćby dzieła Pawła Symplicjana, o którym dowiedzieć się można że był jezuitą, spowiednikiem zakonnic, żył w latach 1577 - 1646 w Krakowie i Pułtusku. Być może nazwisko Symplicjan sam sobie nadał od łacińskiego "simplex" co znaczy: łatwy, bezpretensjonalny , lekki, naiwny, szczery, zwyczajny, zwykły. I pewno kimś takim chciał być ksiądz Symplicjan skoro napisał dzieła o bogato zawiłych, niczym barok tytułach: "Szafarnia obroków duchownych ", "Manelle Duchowne albo Porządek żywota Chrześcijańskiego" O dobrej i szczęśliwej śmierci", "Perła droga, to jest Żywot chrześcijański...", "Środki zbawienne do życia pobożnego i wiersz o różnicy życia światowego", "Wizerunek człowieka umierającego". Są tam także dziesiątki ułożonych w rytm barokowego wiersza porad o czym myśleć: przy ubieraniu się i rozbieraniu, przy jedzeniu, przy dzwonieniu, przy kładzeniu się i wstawaniu z łóżka, używając wszelakich dóbr, milcząc i patrząc na świat... I chyba mało kto te księgi przez czterystu lat nie czytał, skoro - złożone w oryginale tajemniczą dla nas (ale jednak polską) czcionką - nie zostały (poza jednym wyjątkiem: wierszem o ogniłej głowie) transponowane na współczesny, czytelny dla dzisiejszego odbiorcy zapis literowy. Część z tych wierszy będzie można usłyszeć w naszym przedstawieniu.
Ale barok to nie tylko rymowane wskazówki jak podążać drogą życia. Barok to także gra z Fortuną, Światem, Ciałem, Demonami i Czasem - i te alegoryczne postaci ujrzymy także na scenie. Barok to także groteska szczerząca zęby w uśmiechu trupiej czaszki, to także rozkładające się wskutek francuskiej choroby ciała lubieżników i rozkoszników, a także osły poganiające zaprzęgniętych w chomąta ludzi.
Barok to także to także szaleństwo czyli "La Follia", jak brzmi nazwa sonat przeznaczonych do tańca - jedna z nich, najdoskonalsza czyli szaleństwo Antonio Vivaldiego stało się inspiracją do stworzenia muzyki (wykonywanej na żywo) do spektaklu, którego środki wyrazu rozpostarte są od bezustannego ruchu i tańca do pulsujących w rytm barokowego wiersza słów.
Barok to bogato zdobiona maska, za którą kryje się twarz człowieka rozpiętego między grozą, trwogą a rozkoszą. I w naszym spektaklu aktorzy czasem ukrywają swe twarze za maską.
Wiesław Hołdys

W spektaklu wykorzystano teksty Pawła Symplicjana z "Manelli duchowych" oraz cytaty z utworów następujących autorów: Klemens Bolesławiusz, Jan z Kijan , Jan Libicki, Jan Andrzej Morsztyn, Hieronim Morsztyn, Wojciech Oczko, Symeon Połocki, Mikołaj Sęp Szarzyński, a także fragmenty anonimowych utworów: "Pielgrzym. Dialog o drzewie żywota", "Utarczka krwie wojującego Boga", "Dialog o Mifibosecie" a także teksty epitafium z tablicy nagrobnej z Fary w Krośnie.
W spektaklu wykorzystano fragmenty sonaty d-moll op. 1 nr 12, La Follia RV 63 oraz "Czerech pór roku" Antonio Vivaldiego
Projekt współfinansowany ze środków Miasta Krakowa.

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Fot.: Wiesław Hołdys
Rysunek: Agnieszka Dębowska

Szczegóły

Posiew boga wojny

Dramat

„Posiew boga wojny” to spektakl rozgrywający się w poczekalni, gdzie ludzie czekają: na nowe, lepsze czasy. Na powodzenie w miłości, na ukojenie zszarganych nerwów. Akcja rozgrywa się przed, w trakcie i po jednej ze światowych wojen - każda z postaci na swój sposób szuka własnego języka i własnych gestów, aby nową rzeczywistość oswoić lub chociaż znieść. W tle od czasu do czasu pobrzmiewają dźwięki muzyki Mahlera, która jednak wykrzywia się i deformuje, bo wraz ze starym światem skończyła się też i jego muzyka.
To spektakl o odejściu od wspólnego odczuwania otaczającego świata. W zamian dostajemy obraz wielu, często nieprzystających rzeczywistości, utkany z maniakalnych obsesji, zwidów wywołanych przez alkoholizm, schizofrenicznych lęków czy histerycznej euforii. Wraz z obrazami różnych rzeczywistości zmienia się również przestrzeń spektaklu, ale ciągle kontekstem jest tu najcięższe doświadczenie społeczne, które obala dotychczasowy porządek, stawiając ostrą cezurę między starym a nowym - wojna i to, co ją poprzedziło i to, co po niej nastąpiło.


W spektaklu wykorzystano fragmenty trzeciej części (,,Feierlich und gemessen, ohne zu schleppen") I Symfonii D-Dur ,,Tytan" Gustawa Mahlera.
W spektaklu wykorzystano fragmenty i cytaty z następujących utworów: Emil Wyrobek ,,Z otchłani chorób nędzy i upadku', Józef Czechowicz ,,Żal", Bruno Jasieński ,,Pieśń maszynistów", ,,Pieśń o głodzie", Władysław Sebyła ,,Pogrzebny", Tytus Czyżewski ,,W szpitalu obłąkanych", ,,Szumiłebski, Moczygębski głowy szuka" (anonim XVII w.), Tadeusz Miciński ,,Inferno", Maria Komornicka ,,Na rozdrożu" oraz fragmenty artykułów prasowych z lat 1914-1924.
Projekt współfinansowany ze środków Miasta Krakowa.
Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.
Premiera 11 grudnia 2021

Szczegóły

Piotr i Fryc – Cudowne zapylenie. Komedia.

Komedia

Kiedy Piotr i Fryc, spowinowaceni i zagubieni w przestrzeni, czasie oraz bezowocnych próbach sprzedaży chińskich wózków inwalidzkich jako niemiecką solidną markę, docierają do hotelu w małym miasteczku w Polsce i rozpaczliwie liczą ostatnie grosze – jak prezent od Boga – otwiera się nowe pole do działania: cudowne uzdrawianie. W tej bezpruderyjnie komicznej historii Piotr i Fryc dwoją się i troją, by liczba urodzeń w Polsce nie zmalała i aby samych siebie uchronić przed katastrofą.

----------------------------------------------------------------------------------------

INFORMACJA DLA WIDZÓW DOTYCZĄCA ZASAD POSTĘPOWANIA W CZASIE SPEKTAKLI W TEATRZE PRASKA 52 OD DNIA 26 CZERWCA 2021 r.:

W przypadku spektakli odbywających się w pomieszczeniach zamkniętych, widownia będzie mogła zostać zapełniona jedynie w 75%, a publiczność będzie musiała zasłaniać usta i nos. Osoby wchodzące na teren budynku Teatru Praska 52 muszą zastosować się do kilku bardzo ważnych zasad w zakresie bezpieczeństwa i higieny. Obowiązkowa jest m.in. dezynfekcja rąk – stojaki z płynem dezynfekującym oraz instrukcją są umieszczone przy wejściu do obiektu, w foyer oraz w toaletach. Wymagane jest zakrywanie zgiętym łokciem lub chusteczką ust i nosa podczas kichania i kaszlu. W spektaklach mogą brać udział wyłącznie osoby zdrowe, bez objawów chorobowych takich jak katar, kaszel, wysypka, gorączka, duszności, ból mięśni, brzucha, głowy, biegunka.

Wejście na spektakl, możliwe jest po złożeniu przez każdego widza pisemnego oświadczenia o tym, że ten według swojej najlepszej wiedzy, nie jest osobą zakażoną oraz nie przebywa na kwarantannie lub pod nadzorem epidemiologicznym. Pracownicy Teatru Praska 52 udostępnią każdej osobie uczestniczącej w spektaklu stosowny formularz, którego wypełnienie jest obligatoryjne i służy jedynie uzyskaniu możliwości skontaktowania się z osobą, która podała swoje dane, w przypadku stwierdzenia zagrożenia zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 w związku z udziałem w spektaklu. W przypadku stwierdzenia zagrożenia zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 w związku z udziałem w spektaklu dane zawarte w formularzu będą mogły zostać przekazane przez Teatr Praska 52 właściwym służbom sanitarnym. Formularz będzie przechowywany przez Teatr Praska 52 przez 2 tygodnie od dnia spektaklu.

Przy wejściu do obiektu odbywa się bezdotykowa kontrola biletów oraz obowiązkowa dezynfekcja dłoni. Po wejściu należy udać się w miejsce wskazane przez osobę z obsługi, która wskazuje drogę do odpowiednich wejść. Procedura wpuszczania uczestników spektaklu na teren Teatru Praska 52 rozpocznie się na godzinę przed planowanym rozpoczęciem spektaklu. W Teatrze Praska 52 należy pojawić się najpóźniej na 15 minut przed rozpoczęciem wydarzenia. Na terenie obiektu trzeba zachować dystans społeczny od innych osób wynoszący nie mniej niż 2 m (nie można gromadzić się w grupach). Podczas spektaklu należy bezwzględnie przestrzegać obowiązku zakrywania ust i nosa za pomocą maseczki lub przyłbicy.

Po każdym wydarzeniu obiekt jest dezynfekowany (toalety, klamki, poręcze). Wszystkie toalety są dostępne, znajdują się tam środki do dezynfekcji dłoni i papierowe ręczniki. W toaletach znajdują się również instrukcje prawidłowego mycia rąk, nakładania i zdejmowania maseczek ochronnych oraz rękawiczek.

Szczegóły

APPENDIX!

Koncert - muzyka ze spektakli Teatru Mumerus: "Ampuć czyli zoologia fantastyczna", "Dziś umarł Prokofiew", "Godzinki", "Pieśń gminna" , "1918: Bilans otwarcia"

Szczegóły

Godzinki, czyli od świtu do zmierzchu

Muzyczny

"Godzinki czyli od świtu do nocy" to spektakl muzyczno - taneczny, poświęcony pieśniom śpiewanym codziennie o określonych porach dnia. Akcja, zgodnie z tradycyjną koncepcją jedności czasu, zawiera się w ciągu jednej doby - czyli, jak w podtytule: "od świtu do nocy". Najistotniejszym założeniem przedstawienia jest to, aby struktura muzyczna (rozumiana jako synteza śpiewu, mowy, ciszy i dźwięków związanych z materialnością tak ludzi, jak i rzeczy) pełniła rolę nadrzędną i określała kształt oraz charakter całości. Spektakl koncentruje się na tzw. "białym śpiewie" oraz na tańcach. Chodzi tu o tańce służące bądź odpędzaniu złego - czyli będące w istocie rodzajem egzorcyzmów - tak jak tarantella bądź też tych, które umożliwiały kontakt z rzeczywistością pozazmysłową - jak tańce chasydzkie, podczas których dusza ma się podnieść o dwie stopy nad ziemię - jak głosi chasydzkie powiedzenie. Zaś Jerzy Trzanowski, XVII-wieczny poeta trzech narodów: polskiego, czeskiego i słowackiego (którego teksty wykorzystane zostaną w spektaklu) napisał: "Usta jak dzwoneczek brzmią/ lecz wtedy najmocniej grzmią,/gdy serce sznureczek ciągnie, /taki głos Niebo osiągnie".

Szczegóły

Karnet na MYSZYFEST | 10-12 października

Kabaret

To już trzecia edycja MYSZYFEST.
Karnet upoważnia do wejścia na wszystkie trzy odcinki.

Tym razem pokażemy:

10 października 2019 o 21:00 - QUO VADIS Magiczny Prodiżu?

11 października 2019 o 21:00 - ELEMENTARZ POLSKIEGO PATRIOTY

12 października 2019 o 21:00 - BLACK SZCZYT

Noce Waniliowych Myszy to wybitni aktorzy z najlepszych krakowskich i polskich teatrów, to muzyka na żywo pisana przez Renatę Przemyk, to scenariusze młodych krakowskich scenarzystów, to w końcu niesamowite widowisko, na które niełatwo zdobyć bilety, ale gdy się je już zdobędzie, widza czeka wiele śmiechu, a przede wszystkim refleksji, bo na tym polega dobry kabaret, a takim jest projekt Teatru BARAKAH, który – wg Krzysztofa Orzechowskiego piszącego w „Dzienniku Teatralnym” – „nawiązuje do największych tradycji polskiego kabaretu z Zielonym Balonikiem i Piwnicą pod Baranami na czele”.

Polityka i sztuka, kultura i ekonomia, magia i religia, tu wszystko się ze sobą łączy i interferuje, tworząc wybuchową mieszankę, która w ocenzurowanym świecie pozwala na pokrzepiający oddech. Po ostatnim odcinku Andrzej Czapliński napisał: „Barakah i jego Noce... to dzisiaj jedyny tak mocny kabaret polityczny (…) w Polsce”.

Szczegóły

Dziś umarł Prokofiew

Dramat

Spektakl "Dziś umarł Prokofiew" w oparciu o tekst współczesnej polskiej autorki, Moniki Milewskiej jest poświęcony muzyce przywołanego w tytule Sergiusza Prokofiewa i - przede wszystkim - Dymitra Szostakowicza. Akcja utworu rozgrywa się 5 marca 1953 roku (i w kilku dniach następnych), w dniu w którym umarł Prokofiew (a także Józef Stalin) i oparta jest na poszukiwaniu kwiatów na pogrzeb Prokofiewa, których oczywiście nie można dostać, bo wszystkie zostały przeznaczone na pogrzeb Stalina. Kwiatów tych poszukuje właściwy bohater sztuki Milewskiej, Dymitr Szostakowicz - co przeplatane jest retrospekcjami z życia kompozytorów ukazującymi dramat artysty w państwie totalitarnym. Siła wyrazu jest tym większa, że pojawia się również Józef Stalin. Ale najważniejszym bohaterem spektaklu jest muzyka Dymitra Szostakowicza i Sergiusza Prokofiewa: odtwarzana z nagrań, wykonywana na różnych ciekawych instrumentach, wyśpiewana i wytańczona (także na rolkach).


W spektaklu wykorzystano fragmenty następujących utworów muzycznych:
- Dymitr Szostakowicz:, III, IV, V, VII( "leningradzka" ), IX i XII Symfonia, I Koncert fortepianowy, opera "Lady Makbet mceńskiego powiatu", piosenka z filmu "Kontrplan", "Tahiti trot", oratorium "Pieśń o lasach", walc nr 2 z "Suity jazzowej:";
- Sergiusz Prokofiew: balety "Romeo i Julia" i "Miłość do trzech pomarańczy":
- Fryderyk Chopin: Etiuda c-moll ("rewolucyjna")
oraz gruzińska pieśń ludowa "Suliko".

Szczegóły

Pan Tadeusz z M3

Komedia

Pewnego dnia, na jednym z osiedli, wprost z książki zjawia się w Pan Tadeusz. Na początku domownicy są przerażeni i chcą pozbyć się intruza. Najpierw biorą go hydraulika, później za obłąkanego uciekiniera z zakładu dla psychicznie i nerwowo chorych, żeby w końcu przekonać się do jego obecności. Rodzina, którą nawiedził bohater mickiewiczowskiej epopei to Ewa i Jacek Soplicowie oraz ich córka Zofia – uczennica klasy maturalnej. Rodzinę co rusz odwiedza ich dość wścibska sąsiadka – młoda wdowa – Telimena Wiśniewska. Obecność pana Tadeusza nastręcza rodzinie Sopliców wielu kłopotów. Na początku próbują ukryć niechcianego gościa, później z konieczności muszą go ujawnić sąsiadce Telimenie. Kłopot w tym, że pan Tadeusz mówi wyłącznie wierszem -13 zgłoskowcem. Początkowe próby nauczenia go mówienia „prozą”, czyli normalnie, pełzną na niczym. Pan Tadeusz, mimo kłopotów, które sprawia swoją osobą, pomaga rodzinie Sopliców, m.in. pokochać się na nowo – jako bohater romantyczny, a jako patriota – opowiada Im o historii powstania hymnu Polski, o trudach jakie podejmowali Polacy dążąc do niepodległości… Magia epopei trwa i po Panu Tadeuszu zjawiają się Telimena, prosto ze spaceru po lesie oraz XIX wieczna Zosia. W całą historię został „wplątany” Zenon – prawdziwy hydraulik, który również łączy przeszłość ze współczesnością. Mimo, iż sąsiadka Telimena komplikuje nieco i tak dziwną codzienność państwa Sopliców, to historia, w każdym ze swoich wątków, kończy się pomyślnie.

Szczegóły

Zmora

Dramat

Na podstawie trzech rozdziałów „Braci Karamazow” Fiodora Dostojewskiego w przekładzie Barbary Beaupré.

Spektakl jest oparty na fragmentach „Braci Karamazow” Dostojewskiego, wśród których najważniejszy to rozmowa z tytułową zmorą, jedna z najbardziej znanych sekwencji z literatury światowej. W specjalnie skomponowanej, małej przestrzeni Teatru Zależnego rozgrywa się historia zbrodni. Bo „Bracia Karamazow” są także powieścią kryminalną.

RZECZ DZIEJE SIĘ WIECZOREM I W NOC POPRZEDZAJĄCĄ ROZPRAWĘ SĄDOWĄ, w której oskarżonym jest Dymitr Karamazow, a jednym ze świadków ma być jego przyrodni brat Iwan.

POSTACI:

FIODOR PAWŁOWICZ KARAMAZOW (nie będzie go na scenie, bo nie żyje) – pijak, sybaryta, lubieżnik. Człowiek sentymentalny i majętny, część majątku odziedziczył po dwóch zmarłych żonach. Zginął, zamordowany w niejasnych okolicznościach, które będzie wyjaśniał sąd podczas procesu.

DYMITR FIODOROWICZ KARAMAZOW (nie będzie go na scenie, bo siedzi w więzieniu) – syn Fiodora Pawłowicza z pierwszego małżeństwa, człowiek gwałtowny, hulaka, porucznik, nienawidzący (czasami) ojca. Oskarżony, na podstawie poszlak o morderstwo ojca, oczekuje na proces. Wybiegając w przyszłość, możemy zdradzić, że sąd uzna jego winę i skaże na 20 lat katorgi.

IWAN FIODOROWICZ KARAMAZOW (Jan Mancewicz) – syn Fiodora Karamazowa z drugiego małżeństwa, przyrodni brat Dymitra. Ateista, sceptyk, wolnomyśliciel. Autor poematu „Wielki Inkwizytor”, w którym rzeczony inkwizytor skazuje na stos Chrystusa przybyłego powtórnie na świat. Hipochondryk, znajduje się w stanie poprzedzającym zapalenie mózgu.

SMIERDIAKOW (Mateusz Mikoś) – lokaj Fiodora Pawłowicza i najprawdopodobniej jego syn, gdyż ten zgwałcił kiedyś jego matkę, niedorozwiniętą umysłowo karlicę-żebraczkę, Smierdiaszkę. Cierpi na epilepsję. W dzieciństwie wieszał koty, a potem sprawiał im uroczyste pogrzeby. Bardzo dobrze gotuje, lubi również elegancko się ubierać. Otoczony powszechną pogardą; jego domniemani bracia nazywają go „psem” (Iwan) lub wręcz „kurą” (Dymitr).

GOŚĆ (Ryszard Łukowski) – odwiedzał już przedtem kilkakrotnie Iwana, ale zawsze we śnie. Teraz przychodzi po raz kolejny. Według zegara ta wizyta trwa dwie minuty.

ALEKSY FIODOROWICZ KARAMAZOW (Robert Żurek) – młodszy syn Fiodora Karamazowa z drugiego małżeństwa, a więc brat Iwana i przyrodni Dymitra, a także domniemany brat Smierdiakowa. Człowiek głęboko wierzący. Wstąpił kiedyś do klasztoru, lecz na życzenie swojego duchowego przewodnika, mnicha Zosimy, wystąpił z niego, aby pójść w lud.

Projekt realizowany przy wsparciu finansowym Gminy Kraków oraz Województwa Małopolskiego.

Sponsor: Restauracja "Chimera"

Partner: Stowarzyszenie Teatrów Nieinstytucjonalnych STeN w Krakowie

Szczegóły

Historyja barzo cudna - Bunt upadłych aniołów

Dramat

Niebo. Piekło. Ziemia. I wielki obecny - nieobecny JHWH. Ten, którego słowo wieczne jest. Rzecz o zmaganiu się z językiem i przestrzenią, deteminującymi zarówno człowieka, jak i aktora, ale też wykreowaną na tę chwilę postać sceniczną. Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu i zarazem wydarza się wciąż, tu i teraz. Walka dobra ze złem, człowieka z diabłem, aktora z postacią.
Historyja barzo cudna.

W spektaklu wykorzystano fragmenty następujących tekstów: Hieronim Szarfenberg "Historyja barzo cudna o stworzeniu nieba i ziemie", Cyprian Bazylik "Postępek prawa czartowskiego przeciw rodzajowi ludzkiemu", Ianurius Sowirzalius "Sejm piekielny".

Partnerzy: Muzeum Archeologiczne w Krakowie oraz Stowarzyszenie Teatrów Nieinstytucjonalnych STeN w Krakowie

Premiera wersji plenerowej: 28 lipca 2018, Muzeum Archeologiczne w Krakowie.

Projekt realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Szczegóły

Tajemnik

Dramat

Światem „Tajemnika” rządzi jakieś licho. Takie, co potrafi narobić hałasu, przyjść na kolację i wszystkim łyżki z rąk powytrącać, a co było nagotowane do zjedzenia – pożreć. A potem spragnione wyssać ze wszystkich krew, zostawiając tylko jedno niemowlę w kołysce na rozmnożenie. Licho, które każe uganiać się za cudną boginką wodną, Majką – choćby i na koniec świata, na śmierć niechybną. Licho, które na swój sposób przeczuwa – niczym niepochwytną Horlę – każdy z bohaterów „Tajemnika”. Ukażą się także czary mechaniczne, doprowadzające do buntu samolotów, samochodów, a nawet rozwścieczonych granatów ręcznych, które zaczną ryć pod ziemią niczym krety.

Szczegóły

Stół z powyłamywanymi nogami. Na stole i pod stołem

Dramat

Na scenie stoi stół, który stopniem niemożliwości odpowiada toczącym się przy nim, nad nim i pod nim tańcom, zabawom i rozmowom świeżo wykopanych zombie.

"Teatr Mumerus to autorska scena prowadzona przez Wiesława Hołdysa, reżysera, który bez kompleksów buszuje po polskiej i światowej literaturze. W spektaklu "Stół z powyłamywanymi nogami. Na stole i pod stołem" Hołdys inspiruje się najstarszymi zabytkami języka polskiego - od pierwszych słów zanotowanych w łacińskiej kronice klasztornej zwanej Księgą henrykowską w XIII wieku po średniowieczną "Rozmowę mistrza Polikarpa ze śmiercią". Ale nie chodzi jedynie o zabawy ze słowem. Hołdys wprzęga swoich aktorów w swoisty taniec śmierci, gdyż właśnie śmierć jej obecność, wszechmoc i panowanie nad światem to jeden z najważniejszych wątków tej poezji. Reżyserski i aktorski majstersztyk." (Justyna Nowicka, Radio Kraków)


Spektakl zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego. Nagroda Marka Radia Kraków za najciekawsze wydarzenie kulturalne w Krakowie w styczniu 2016.
Nominacja do Krakowskiej Nagrody Teatralnej im. Stanisława Wyspiańskiego.

Szczegóły

To nie są drzwi. Kodycyl fotografji.

Dramat

Seans teatralno-fotograficzny.
"To nie są drzwi. Kodycyl fotografji" to spektakl o zdjęciach: starych, pożółkłych w rodzinnych albumach. Pozowanych, nieraz przez kilka minut, robionych w fotograficznych atelier. To kodycyl, czyli testament fotografii. Tych, którzy zostali na zdjęciach uwiecznieni, dawno już nie ma, odeszli wraz ze swoją epoką i strojem, w którym zostali sfotografowani. Teraz, wydobyci z pamięci, wracają na jedną godzinę na scenę, by spojrzeć w oczy współczesnym widzom.

Recenzja:
Półtora roku pracy z przerwami. Misterna robota kostiumowa, aktorskie zgranie. To wszystko składa się na kolejny nieoczywisty świat, do którego zaprasza nas Teatr Mumerus. Surrealizm spektaklu „To nie są drzwi. Kodycyl fotografji" w reż. niezawodnego Wiesława Hołdysa wciąga nas – nawet, jeśli do końca tego nie rozumiemy, to chcemy tam być.

Kiedy wchodzimy na widownię, od razu robi się dziwnie, inaczej, trochę nieswojo. Jedna z postaci, przykryta deskami, leży na wznak na scenie i trzyma w ręku krzyżyk. Mężczyzna po lewej stronie,przykryty czarnym całunem, co chwila podnosi się i wystawia nam język, wybałuszając oczy. Możemy zwrócić uwagę, że przez dłuższy czas nie mruga – zaczynamy przecierać oczy, uśmiechając się niepewnie. Teatr Mumerus zabiera nas w kolejną, niezwykłą podróż. Upiornie blade twarze, z których łypią na nas oczy. Przenikliwe spojrzenia świetnych aktorów chcą nas przewiercić na wylot. Postaci niepostrzeżenie zaczynają podnosić się i poruszać. Z głębi sceny przychodzą inne osoby. Dwie młode kobiety i mężczyzna: wojak z ledwo sypiącym się wąsem, czyli lokalna atrakcja i bohater, z którym każdy będzie chciał sobie zrobić zdjęcie. Aktorstwo jest trochę mechaniczne, trochę jakby w duchu Kantora, ale przede wszystkim- charakterystyczne dla Mumerusa.

Po jakimś czasie możemy się zorientować, że najważniejsze są tu właśnie zdjęcia. Postaci pozują w nieskończoność. Przy tym mdleją, upadają, potykają się, mają nieskoordynowane ruchy. Są perfekcyjnie niedoskonałe i przez to upiorne. Trochę przypomina to motyw z serii książek o „Harry'm Potterze", autorstwa J.K.Rowling – tam postaci na namalowanych portretach również ożywały. Właśnie dzięki temu, że ktoś zadał sobie trud ich uwiecznienia. Miały one też pole manewru: mogły wzajemnie się odwiedzać. Spektakl Teatru Mumerus porusza problem pamięci i historii, ale głównie tej symbolicznej, namacalnej w niemych świadectwach. W prawym rogu sceny, w głębi, mamy postać, którą zauważamy głównie z powodu oświetlonych dłoni. Może to być ktoś, kto zajmuje się wywoływaniem zdjęć. Wydobywa kolory, kształty i z ciemnego pomieszczenia wynosi gotowe obrazki – przedstawiające prawdziwych ludzi. Na koniec jawi się jako ktoś bardzo bezwzględny, żyjący w wielkim napięciu. W porównaniu z poprzednimi produkcjami Mumerusa, można zauważyć tu kilka różnic. Przedewszystkim – mamy tu więcej niż zwykle aktorów. Mumerus przyzwyczaił nas do maksymalnie czterech osób naraz na scenie, tutaj mamy ich natomiast dwa razy więcej. Dodatkowo elementy scenografii są tu ustawione nie tylko wertykalnie, ale i horyzontalnie. Dzięki temu scena nie tworzy jednej płaszczyzny, ale mamy wrażenie labiryntu. Co ważne, światło również nie jest już tylko i wyłącznie stałe, punktowe, ale bardziej zróżnicowane, rozdzielające plany akcji. Ciekawą postacią jest też młody chłopak, który siedzi przed blaszaną konstrukcją Wywoływacza Zdjęć. Wszystko, co robi, jest bardzo powolne, dokładne i powtarzane niezliczone ilości razy. Przetasowuje w rękach karty, wykonuje fascynujące iluzje z metalowym kubkiem i ukrytą pod nim czerwonąpiłeczką. Można uznać go za Los, Magika, Śmierć... Właściwie nie wchodzi w interakcję z pozostałymi. Jest raczej bezstronnym obserwatorem, który kaptur zdejmie dopiero przy oklaskach końcowych. Utrzymany w kolorach sepii i szarości, świetny spektakl „To nie są drzwi. Kodycyl fotografji" ciężko jest tak naprawdę opisać. Postaci z międzywojennych fotografii ożywają, wytrwale pozują, sami robią światu i ludziom mnóstwo własnych, analogowych zdjęć, żeby ostatecznie zniknąć za barykadą. Realizm dosłownie ich przytłacza, a zdjęcia są niemal jak wyrok śmierci. Los-Magik rozwiesza karty na sznurkach, na których powinny suszyć się zdjęcia. Z kart można przecież wróżyć, a i każdy ma przecież jakąś swoją kartę. Mniej lub bardziej szczęśliwą lub – mniej lub bardziej pechową. To świat, w który mnie ma nic oczywistego, nie ma jako takiej fabuły, ale jest genialna impresja na temat bohaterów fotografii sprzed lat, o których czegokolwiek możemy dowiedzieć się tylko na podstawie tego, w jaki sposób zostali uwiecznieni.

Joanna Marcinkowska

Dziennik Teatralny Kraków

1 sierpnia 2017

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/zdjecia-ktore-zyja.html

Szczegóły

Romeo i Julia

Dla dzieci

Teatr Cracovia zaprasza do obejrzenia klasycznej inscenizacji dramatu Szekspira. Będą Państwo mieli okazję ujrzeć znanych aktorów scen krakowskich w nowym obliczu, a także poznać tych, którzy są naszym najnowszym odkryciem. Zachwyci Państwa nie tylko ich znakomita gra aktorska, ale i bogate kostiumy oraz jak zwykle rewelacyjna muzyka Ewy Korneckiej. Należy się też spodziewać niebanalnych, atrakcyjnych pojedynków na szpady w choreografii Tomasza Smotera, odtwórcy roli Romea, a także aktora i tancerza współpracującego z Teatrem Polonia Krystyny Jandy.

Szczegóły