Damian Sosnowski - zdjęcie

Damian Sosnowski

7,1 / 10

10 oddanych głosów

Spektakle z udziałem tego aktora:

Kocha, nie kocha

Komedia

Lata dwudzieste w historii Europy – dzisiaj, sto lat temu, dwieście – to zawsze był trudny czas. Co człowiek miał sto lat temu do dyspozycji? Modlitwę, alkohol, przemoc. Dwieście lat temu można sobie było pogadać do strumienia. A dziś? Dziś jesteśmy zeroemisyjni, samowystarczalni i zrównoważeni. Kim my w ogóle jesteśmy? Co moglibyśmy zaoferować? Coś podnosimy, coś przenosimy. Coś poprawiamy. Fakt, że ruch jest najważniejszy: byle nie leżeć w łóżku, nie zaciągać rolet. Strumień nie stoi w miejscu. Koło młyńskie nigdy się nie zatrzymuje; porusza się nawet kamień.

Czy to jest moja droga? Trawa jest mokra i bujna. Fakt, że wzbiera we mnie ochota, by tarzać się w tej zielonej toni, żywić się wyłącznie zapachem. Fakt, że wszystko mnie pociąga i przejmuje drżeniem. Fakt, że postępuję z moim sercem jak z chorym dzieckiem i na wszystko mu pozwalam. Radość. Wstręt. Strach. Zaskoczenie. Złość. Kocha, czy nie kocha? Kocham, czy nie kocham? Kto? Kogo? Co? Czy z wzajemnością?

„Kocha, nie kocha” to czarna komedia o młodości, emocjach, uzależnieniach, kryzysie tożsamości, kryzysie relacji i kryzysie klimatycznym. To także opowieść o muzyce i jej interpretatorach; o dźwięku i ludzkim głosie – dzikim zwierzęciu, które trzeba okiełznać.

Spektakl zainspirowany cyklem pieśni Franciszka Schuberta do tekstów Wilhelma Müllera „Piękna Młynarka” przenosi widza w sielski krajobraz rzecznego młyna. Młody czeladnik trafia tu, podążając za strumieniem, by poznać Piękną Młynarzównę. Dwieście lat temu młyn jawił się jako idealna sceneria, by umieścić w niej akcję śpiewogry o miłości i namiętności. A dziś? Czy wartki nurt wody jest niewyczerpanym źródłem energii, czy raczej przekleństwem niepowstrzymanego żywiołu, który niszczy wszystko? Młynarczyk nie ten sam, co kiedyś, Młynarzówna inna. A może to tylko nam się śni?

Szczegóły

Smoleńsk Late Night Show

Dramat

Charyzmatyczny konferansjer, komik i prowokator Conan Barbarzyńca nie bierze jeńców. Wraz z „ekspertami codzienności” w cotygodniowym late night show bezpardonowo obnaża prawdę na temat najbardziej palących problemów społecznych. Stawia pytania, które każde chciałby zadać, opakowując je w czarny humor i niespodziewane wzruszenia.

W najnowszym odcinku: katastrofa rządowego samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem i wyjątkowi goście. Czy humor leczy rany? A może je zadaje? Jak wyglądałaby Polska bez Smoleńska? I co sprawia, że samolot w ogóle się wznosi?

Czerpiąc z formuły late night talk show spektakl, realizowany w ramach projektu „Nowy i Młodzi”, porusza temat zbiorowej traumy, nieprzeżytej żałoby i roli mediów w podsycaniu sporów. Poprzez powołanie do życia fikcyjnej figury kontrowersyjnego showmana bada potencjał oczyszczający, który tkwi w radykalnym humorze. Czerpie z doświadczeń tych, którzy doskonale pamiętają 10 kwietnia 2010 roku i tych, którzy urodzili się za późno, żeby pamiętać, ale przyszło im żyć w klimacie społecznym wytworzonym po katastrofie.

Czy tragedia smoleńska wywołała podziały, czy jedynie ujawniła skrywane resentymenty? Czy możliwe jest wykonanie kroku wstecz i wskazanie momentu, w którym rozpadła się wspólnota? A może nigdy jej nie było? Jak miesza się prywatne z publicznym? Co jest prywatnym Smoleńskiem każdego z nas?

Szczegóły

Ludowa historia Polski

Dramat

Historia Polski, jaką znamy, nie jest historią wszystkich. Historia Polski jaką znamy jest historią elit. Każdy zasługuje na należne mu miejsce w zapisie przeszłości tak, jak każdy zasługuje na swoje miejsce w przyszłości, która dopiero nadejdzie.

Idąc za ideą Leszczyńskiego proponujemy krytyczne spojrzenie na historię Polski jako historię wielkiego folwarku zbudowanego na wyzysku, dla korzyści tych najbardziej uprzywilejowanych, od handlu niewolnikami w państwie Mieszka I począwszy, na bezwzględnej transformacji ustrojowej 1989 roku kończąc. To, co sądzimy o historii ziem, na których przyszło nam żyć, wymaga radykalnej, krytycznej rewizji. Nie zaprojektujemy przyszłości nie uporawszy się wcześniej z bolesną, pełną sprzeczności przeszłością.

Perspektywę zaproponowaną w Ludowej historii Polski traktujemy jako historię niedokończonej emancypacji. Jako spojrzenie w przeszłość pozwalające nam dostrzec zarys rewolucji kształtującej się na naszych oczach. Znajdujemy się w momencie przełomowym. Od 1990 roku nigdy tak wielu młodych ludzi nie deklarowało się po lewej stronie politycznego spektrum, jak dzisiaj.

Leszczyński jako historyk czyni tutaj ważny krok, kolejny należy do ludzi z pola sztuki. Dlatego na spojrzeniu historycznym nie chcielibyśmy poprzestać. W takim wypadku wystarczyłoby przeczytać książkę. Nie wiemy, czy teatr ma narzędzia mogące pomóc w projektowaniu realnych rozwiązań politycznych i systemowych. Na pewno jednak ma narzędzia pozwalające podzielić się marzeniem o lepszym jutrze, fantazją o sprawiedliwym świecie, snem o równości. Uważamy, że to było, jest i zawsze będzie zadaniem żywego, zaangażowanego teatru. Dawać nadzieję na to, że sen w końcu stanie się rzeczywistością.

Należy myśleć o tworzeniu sojuszy, o tworzeniu wspólnego frontu walki o realną zmianę społeczną. Żebyśmy, parafrazując słowa Andrzeja Ledera, nie przespali kolejnej rewolucji. Ludowa historia Polski może być zapalnikiem do takiej rozmowy. A, jak mówił Bernard Marie-Koltes, nie ma rozmowy o sztuce bez rozmowy o wykluczeniu.

Szczegóły

1968// biegnij, mała, biegnij

Dramat

Twórcy spektaklu inspirując się burzliwymi wydarzeniami roku 1968, zadają pytania o podłoże pokoleniowego buntu.

Skupiają się na historiach pozytywnych odkryć tej kulturowej rewolty, która, szczególnie w Ameryce i na Zachodzie Europy, była czasem rozwoju kontrkulturowej muzyki, myśli pacyfistycznej, ekologicznej i emancypacyjnej.

Zespół aktorski wciela się w badaczy przeszłości snujących opowieść o wydarzeniach roku 1968. Fenomen rozlokowanych po całym świecie protestów studenckich, od Warszawy po Meksyk, staje się współczesną inspiracją dla badania sposobów na radzenie sobie z ciężarem politycznych i społecznych zawirowań, wobec których jednostka pozostaje często bezradna.

W muzycznej warstwie spektaklu reaktywujemy na scenie Teatru Nowego łódzki, żydowski zespół „Śliwki”, którego karierę w polskim bigbicie zakończyły wydarzenia polskiego marca.


Spektakl ten dedykuję Szmulowi Tencerowi, kaletnikowi z ulicy Próchnika, ocalałemu z KL Auschwitz i KL Mauthausen, jednemu z wielu, którzy wykupywali cegiełki na odbudowę Teatru, w którym grały dwa zespoły teatralne – Żydowski i Polski. Polakowi, który zamilkł po 1968 roku bo nie wyobrażał sobie, że można opuścić Łódź.

Dorota Ignatjew

Dyrektor Teatru Nowego

Szczegóły

Kar nawał

Dramat

Tytuł „Kar nawał” narodził się z prostej gry słownej. To, co było zabawą, nagle zyskuje znamiona plagi. Życie w świecie pełnym szybkich zwrotów akcji sprawia, że śnimy o spodziewanych katastrofach, żeby się na nie przygotować. Staramy się nadążyć za korowodem coraz to nowych traum: śmierci na COVID, odbierania kobietom praw, stref wolnych od LGBT+, ludzi zamarzających w lasach na granicy, a od niedawna: ginących w wojnie w Ukrainie.

Nieustannie oswajamy rzeczywistość, w której – mimo wewnętrznego sprzeciwu – musimy nauczyć się żyć. Wspólnie wychodzimy na ulice. Pamiętamy pokojowe protesty, wypełnione muzyką i nadzieją. Pamiętamy te, na których krzyczeliśmy „wypie*dalać!”. Potrzeba bycia w tłumie, bycia razem w publicznej przestrzeni, towarzyszy nam od wieków. W średniowieczu karnawał był czasem wielkiej zabawy przed zbliżającym się postem. Dzisiaj granice sacrum i profanum uległy zamazaniu. Wielką zabawę od wielkiej rozróby dzieli jedno hasło nieopatrznie rzucone w tłum.

„Kar nawał” to danse macabre do transowej muzyki elektronicznej. Przez soczewkę czterech postaci i ich czterech perspektyw przygląda się sytuacjom utraty życia. Postaci wyjęte z karnawałowych korowodów czy obrazów Bruegela śpiewają covery największych przebojów i próbują bawić się w tym „świecie na opak”. „Kar nawał” to mierzenie się ze lękami dotyczącymi życia, śmierci i przemocy w świecie, który zagwarantować może jedynie wieczną niepewność. W świecie, który odkąd istnieje niesprawiedliwie kogoś więzi który deportuje który skazuje na śmierć który odbiera obywatelom poczucie sprawczości który zakazuje zgromadzeń który nie pozwala się bawić bawmy się!

Formuła duetu twórczego wyniknęła z potrzeby nazwania naszej współpracy, która wymyka się klasycznej kategoryzacji ról i podziałowi obowiązków towarzyszących procesowi powstawania spektaklu na poziomie konceptu, pracy z aktorem, tworzenia tekstu, decyzji estetycznych, zarządzania i organizacji. W polskich instytucjach teatralnych, w których spektakle są tworzone przez reżyserów_ki, duety twórcze mają szanse zaprezentowania nowej formy działania: kolektywnej pracy na wszystkich płaszczyznach, braku hierarchiczności, wymiany myśli skutkującej dziełem powstającym w nieustannym dialogu.
Taka formuła prowokuje też do zwrócenia uwagi na to, jak wielopłaszczyznowy jest teatr, w którym praca z aktorem, tekst, muzyka, kostium, projekcje i scenografia wzajemnie pracują jako jeden organizm. – Duet twórczy – tłumaczy Makowskx – oddaje sposób funkcjonowania autorów_ek, którzy w instytucji kultury, jaką jest teatr, chcą tworzyć sztukę w sposób niehierarchiczny.


W Kar nawale celowo ograniczamy do minimum zużycie plastiku i tworzyw sztucznych, z których produkowane są materiały scenograficzne i kostiumowe. W zgodzie z ideą less waste przetwarzamy elementy przeznaczone do utylizacji po spektaklach, które zeszły z afisza.

Spektakl realizowany w ramach projektu „Nowy i Młodzi”.

W spektaklu wykorzystywane jest światło stroboskopowe.

Szczegóły

Wielki teatr świata

Dramat


Spektakl dla widzów od 16. lat


„Muzyczna farsa”, „niemoralny moralitet”, „złośliwa i przewrotna groteska”, „slapstickowy musical”, „misterium uliczne”, „propagandowy raj”, „niekończąca się parada wykonów”… Barokowy dramat religijny Pedra Calderóna de la Barki jest dziełem dalekim od religijnej powagi i moralnej jednoznaczności.

Autor, nie stroniąc od przewrotnego dowcipu, a nawet złośliwości, docieka głębszych sensów, sięgając po uniwersalny motyw teatru świata, w którym ludzie są tylko trybami ziemsko-niebiańskiej maszynerii; aktorami spektaklu „w dekoracjach, przy świetle, w kostiumie”, w którym role rozdaje Bóg. Dogmaty wiary i ludzkie cechy są tu alegorycznie ucieleśniane przez bohaterów.

Autos sacramentales miały ubarwiać obchody święta Bożego Ciała i wspierać ewangelizację niepiśmiennego ludu. Dziś powiedzielibyśmy o nich: wysokobudżetowe; zdobne kostiumy, dymy, ognie, rozbudowane mobilne scenografie, duchy, pioruny i wzburzone morza upodabniały widowiska do współczesnych koncertów gwiazd. Wszystko po to, by zadowolić głodny wrażeń tłum i jednocześnie edukować go, jak moralnie się prowadzić.

Jak interpretować je współcześnie? Co wspólnego ma teatr świata, organizowany według boskiego porządku, z teatrem kapitalistycznie nastawionym na zysk? Kto przydziela role i jaki mamy wpływ na scenariusz? Na ile różna jest wizja końca świata, płonącego w ogniu piekielnym, od tej w ogniu lasów Amazonii? Czy w staroświeckim obrazie zasad moralnych i magii teatru możemy jeszcze odnaleźć coś, co i nam, współczesnym i wątpiącym, mimo obiektywnych zagrożeń i ludzkich niedoskonałości – mogłoby pomóc cieszyć się życiem?

W interpretacji reżysera calderonowski Autor jest jak Jeff Bezos, Elon Musk czy Richard Branson: twórca imperium, na które w samozachwycie spogląda z góry – z Nieba, krawędzi kosmosu czy VSS Unity. Cezary Tomaszewski pozostaje daleki od nabożności, a jego podejście do sztuki jest wypełnione błyskotliwym humorem. Jak mówi: teatr nie jest świętą krową – ani narzędziem „odchamiania”, ani perorą z ambony.

Autorski program do spektaklu, a właściwie frapującą rozprawkę filozoficzną i historyczno-literacką, podlaną obficie absurdem i groteską, spisał Dominik Frosztęga. W programie także quiz, w którym nic nie można wygrać, a pytania są niepoprawne. Wszystko to bowiem – cały ten nasz żywot na ziemskim padole – obiecanki-cacanki. Role zostały rozdane. I „o grę idzie, nie o samo życie”.

Szczegóły

Matka Joanna od Aniołów

Dramat


Spektakl dla widzów od 16. roku życia


Napisane w 1943 roku opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza przedstawia historię opętania zakonnic w fikcyjnym klasztorze w Ludyniu oraz tragicznej relacji tytułowej Matki Joanny, przeoryszy klasztoru i ojca Suryna, egzorcyzmującego ją jezuity.

W interpretacji twórców TB fabuła opowiadania staje się przypowieścią o ofierze, która jest tu rozumiana w dwójnasób. Po pierwsze jest to radykalny gest wobec kochanej osoby, czyli ofiara z siebie. Po drugie to kozioł ofiarny, czyli niewinne ofiary dominującego (również współcześnie) patriarchalnego dyskursu wykluczającego z narracyjnych form języka, które chcą odzyskać swoją suwerenność i podmiotowość.

Ważnym kontekstem dla spektaklu jest relacja Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, zwłaszcza czas psychicznej choroby Anny i jej pobyt w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach.

Język spektaklu łączy w sobie elementy teatru dramatycznego, teatru tańca i teatru muzycznego.

Data premiery: 30 maja 2021

Szczegóły