Anna Lenczewska - zdjęcie

Anna Lenczewska

8,9 / 10

61 oddanych głosów

Spektakle z udziałem tego aktora:

WIEDŹMA teatr odwrócony

Monodram

Najnowsza premiera teatru odwróconego w Krakowie.
Występ afirmacyjny dla kobiet... i mężczyzn
... inspirowany faktami o czarownicach, buschcraftem i tantrą
...konstruowany w oparciu o szamańską ceremonię szałasu potów
....w intencji odrodzenia Nowej Ziemi.

WYSTĘP W PLENERZE na symbolicznej Babiej Górze - Widzowie proszeni są o zabranie karimat.
Projekt współfinansowany ze środków Miasta Krakowa.
Prezentacje odbywają się w ramach 14. letniego Festiwalu Teatrów Nieinstytucjonalnych "STeN 22"

Szczegóły

Księga lasu

Dla dzieci


Spektakl teatralno-muzyczny dla dzieci i opiekunów


Celem tej muzycznej baśni teatralnej o przesłaniu ekologicznym, przedstawionej w interaktywnej formie, jest przywołanie najważniejszych wartości, które nadają życiu harmonię i sens. Śledząc przygody bohatera, mali widzowie zostają zachęceni do refleksji nad koniecznością dokonywania wyboru pomiędzy dobrem i złem, nad przyjaźnią, lojalnością i poszanowaniem każdego istnienia. A jednocześnie – przesłania płynące z opowieści dają dorosłym pretekst do rozmowy z dziećmi.

„Księga lasu” to przedstawienie adresowane do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym (5-12), a także do ich rodziców, opiekunów i nauczycieli, którzy doceniają walory edukacyjne teatru. Spektakl wystawiany m.in. w Operze Krakowskiej (5 sezonów - 130 spektakli!) oraz w Teatrze im. L. Solskiego w Tarnowie (3 sezony blisko 100 spektakli), ciesząc się dużym uznaniem krytyków i ogromną popularnością wśród publiczności.

Szczegóły

APPENDIX!

Koncert - muzyka ze spektakli Teatru Mumerus: "Ampuć czyli zoologia fantastyczna", "Dziś umarł Prokofiew", "Godzinki", "Pieśń gminna" , "1918: Bilans otwarcia"

Szczegóły

Ampuć czyli zoologia fantastyczna

Dramat

Spektakl powstał pod wpływem lektury książki Jana Gondowicza będącej kieszonkowym słownikiem zwierząt istniejących głównie w wyobraźni. Małe domowe bestiarium, zamieszkane przez stworzenia takie jak tytułowy Ampuć bądź Przyklejak albo Rżęgierz czy też Rozpuszczalna Ryba – że o straszliwym Demonie Ładu nie wspomnę. Przyjdźcie i przekonajcie się sami, co żyje w zakamarkach Waszych domostw, królestwie łazienek i pod łóżkiem...
„Z powiedzeń w pięknej mowie J. L. Borgesa jako pierwsze poznałem: Carramba!, a jako drugie: El sueño de la razon produce monstruos. „Gdy rozum śpi, budzą się potwory” – tak się to zwykło tłumaczyć. No i dobrze – pomyślałem – niech się obudzą, niech, jak na rycinie Goi, dadzą się ujrzeć! Lepsze to od potworów niewidzialnych, grasujących w naszych umysłach rzekomo jasnych i trzeźwych. Te są dopiero potworne i nie ma na nie rady. Zaśnijcie, lube rozumy! Carramba!” (Jan Gondowicz)
"Fantazyjność jest najmocniejszą stroną tego spektaklu. Dzięki niemu wszystkie nasze potwory, mieszkające pod łóżkami, wślizgujące się ukradkiem pod kołdrę, znajdują uzasadnienie dla swojego istnienia. W Mumerusie nikt nie byłby zdziwiony, gdybyśmy przyprowadzili je ze sobą na aksamitnej smyczy" (Olga Śmiechowicz, Kulka w kurzu, Internetowy Magazyn Teatralny Teatralia).

Szczegóły

Dziś umarł Prokofiew

Dramat

Spektakl "Dziś umarł Prokofiew" w oparciu o tekst współczesnej polskiej autorki, Moniki Milewskiej jest poświęcony muzyce przywołanego w tytule Sergiusza Prokofiewa i - przede wszystkim - Dymitra Szostakowicza. Akcja utworu rozgrywa się 5 marca 1953 roku (i w kilku dniach następnych), w dniu w którym umarł Prokofiew (a także Józef Stalin) i oparta jest na poszukiwaniu kwiatów na pogrzeb Prokofiewa, których oczywiście nie można dostać, bo wszystkie zostały przeznaczone na pogrzeb Stalina. Kwiatów tych poszukuje właściwy bohater sztuki Milewskiej, Dymitr Szostakowicz - co przeplatane jest retrospekcjami z życia kompozytorów ukazującymi dramat artysty w państwie totalitarnym. Siła wyrazu jest tym większa, że pojawia się również Józef Stalin. Ale najważniejszym bohaterem spektaklu jest muzyka Dymitra Szostakowicza i Sergiusza Prokofiewa: odtwarzana z nagrań, wykonywana na różnych ciekawych instrumentach, wyśpiewana i wytańczona (także na rolkach).


W spektaklu wykorzystano fragmenty następujących utworów muzycznych:
- Dymitr Szostakowicz:, III, IV, V, VII( "leningradzka" ), IX i XII Symfonia, I Koncert fortepianowy, opera "Lady Makbet mceńskiego powiatu", piosenka z filmu "Kontrplan", "Tahiti trot", oratorium "Pieśń o lasach", walc nr 2 z "Suity jazzowej:";
- Sergiusz Prokofiew: balety "Romeo i Julia" i "Miłość do trzech pomarańczy":
- Fryderyk Chopin: Etiuda c-moll ("rewolucyjna")
oraz gruzińska pieśń ludowa "Suliko".

Szczegóły

Piosenka Ci nie da zapomnieć

Muzyczny

„Piosenka ci nie da zapomnieć, czyli Qui Pro Quo w Krakowie” – to barwny spektakl teatralno-muzyczny, który przenosi widzów do świata lat 20. i 30. - w czasy niezwykłego rozkwitu twórczości wybitnych polskich artystów teatru, kabaretu i kina: Hanki Ordonówny, Fryderyka Jarossego, Mariana Hemara, Juliana Tuwima, Henryka Warsa i innych.
Przedstawienie, przygotowane przez Stowarzyszenie na Scenie przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jest atrakcyjną propozycją zarówno dla widzów dojrzałych, jak i dla młodzieży - jako ilustracja polskiej kultury i historii dwudziestolecia międzywojennego.
Spektakl dla dorosłych i młodzieży od 12 lat.

Szczegóły

Historyja barzo cudna - Bunt upadłych aniołów

Dramat

Niebo. Piekło. Ziemia. I wielki obecny - nieobecny JHWH. Ten, którego słowo wieczne jest. Rzecz o zmaganiu się z językiem i przestrzenią, deteminującymi zarówno człowieka, jak i aktora, ale też wykreowaną na tę chwilę postać sceniczną. Historia ta wydarzyła się bardzo dawno temu i zarazem wydarza się wciąż, tu i teraz. Walka dobra ze złem, człowieka z diabłem, aktora z postacią.
Historyja barzo cudna.

W spektaklu wykorzystano fragmenty następujących tekstów: Hieronim Szarfenberg "Historyja barzo cudna o stworzeniu nieba i ziemie", Cyprian Bazylik "Postępek prawa czartowskiego przeciw rodzajowi ludzkiemu", Ianurius Sowirzalius "Sejm piekielny".

Partnerzy: Muzeum Archeologiczne w Krakowie oraz Stowarzyszenie Teatrów Nieinstytucjonalnych STeN w Krakowie

Premiera wersji plenerowej: 28 lipca 2018, Muzeum Archeologiczne w Krakowie.

Projekt realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Szczegóły

Tajemnik

Dramat

Światem „Tajemnika” rządzi jakieś licho. Takie, co potrafi narobić hałasu, przyjść na kolację i wszystkim łyżki z rąk powytrącać, a co było nagotowane do zjedzenia – pożreć. A potem spragnione wyssać ze wszystkich krew, zostawiając tylko jedno niemowlę w kołysce na rozmnożenie. Licho, które każe uganiać się za cudną boginką wodną, Majką – choćby i na koniec świata, na śmierć niechybną. Licho, które na swój sposób przeczuwa – niczym niepochwytną Horlę – każdy z bohaterów „Tajemnika”. Ukażą się także czary mechaniczne, doprowadzające do buntu samolotów, samochodów, a nawet rozwścieczonych granatów ręcznych, które zaczną ryć pod ziemią niczym krety.

Szczegóły

Stół z powyłamywanymi nogami. Na stole i pod stołem

Dramat

Na scenie stoi stół, który stopniem niemożliwości odpowiada toczącym się przy nim, nad nim i pod nim tańcom, zabawom i rozmowom świeżo wykopanych zombie.

"Teatr Mumerus to autorska scena prowadzona przez Wiesława Hołdysa, reżysera, który bez kompleksów buszuje po polskiej i światowej literaturze. W spektaklu "Stół z powyłamywanymi nogami. Na stole i pod stołem" Hołdys inspiruje się najstarszymi zabytkami języka polskiego - od pierwszych słów zanotowanych w łacińskiej kronice klasztornej zwanej Księgą henrykowską w XIII wieku po średniowieczną "Rozmowę mistrza Polikarpa ze śmiercią". Ale nie chodzi jedynie o zabawy ze słowem. Hołdys wprzęga swoich aktorów w swoisty taniec śmierci, gdyż właśnie śmierć jej obecność, wszechmoc i panowanie nad światem to jeden z najważniejszych wątków tej poezji. Reżyserski i aktorski majstersztyk." (Justyna Nowicka, Radio Kraków)


Spektakl zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego. Nagroda Marka Radia Kraków za najciekawsze wydarzenie kulturalne w Krakowie w styczniu 2016.
Nominacja do Krakowskiej Nagrody Teatralnej im. Stanisława Wyspiańskiego.

Szczegóły

To nie są drzwi. Kodycyl fotografji.

Dramat

Seans teatralno-fotograficzny.
"To nie są drzwi. Kodycyl fotografji" to spektakl o zdjęciach: starych, pożółkłych w rodzinnych albumach. Pozowanych, nieraz przez kilka minut, robionych w fotograficznych atelier. To kodycyl, czyli testament fotografii. Tych, którzy zostali na zdjęciach uwiecznieni, dawno już nie ma, odeszli wraz ze swoją epoką i strojem, w którym zostali sfotografowani. Teraz, wydobyci z pamięci, wracają na jedną godzinę na scenę, by spojrzeć w oczy współczesnym widzom.

Recenzja:
Półtora roku pracy z przerwami. Misterna robota kostiumowa, aktorskie zgranie. To wszystko składa się na kolejny nieoczywisty świat, do którego zaprasza nas Teatr Mumerus. Surrealizm spektaklu „To nie są drzwi. Kodycyl fotografji" w reż. niezawodnego Wiesława Hołdysa wciąga nas – nawet, jeśli do końca tego nie rozumiemy, to chcemy tam być.

Kiedy wchodzimy na widownię, od razu robi się dziwnie, inaczej, trochę nieswojo. Jedna z postaci, przykryta deskami, leży na wznak na scenie i trzyma w ręku krzyżyk. Mężczyzna po lewej stronie,przykryty czarnym całunem, co chwila podnosi się i wystawia nam język, wybałuszając oczy. Możemy zwrócić uwagę, że przez dłuższy czas nie mruga – zaczynamy przecierać oczy, uśmiechając się niepewnie. Teatr Mumerus zabiera nas w kolejną, niezwykłą podróż. Upiornie blade twarze, z których łypią na nas oczy. Przenikliwe spojrzenia świetnych aktorów chcą nas przewiercić na wylot. Postaci niepostrzeżenie zaczynają podnosić się i poruszać. Z głębi sceny przychodzą inne osoby. Dwie młode kobiety i mężczyzna: wojak z ledwo sypiącym się wąsem, czyli lokalna atrakcja i bohater, z którym każdy będzie chciał sobie zrobić zdjęcie. Aktorstwo jest trochę mechaniczne, trochę jakby w duchu Kantora, ale przede wszystkim- charakterystyczne dla Mumerusa.

Po jakimś czasie możemy się zorientować, że najważniejsze są tu właśnie zdjęcia. Postaci pozują w nieskończoność. Przy tym mdleją, upadają, potykają się, mają nieskoordynowane ruchy. Są perfekcyjnie niedoskonałe i przez to upiorne. Trochę przypomina to motyw z serii książek o „Harry'm Potterze", autorstwa J.K.Rowling – tam postaci na namalowanych portretach również ożywały. Właśnie dzięki temu, że ktoś zadał sobie trud ich uwiecznienia. Miały one też pole manewru: mogły wzajemnie się odwiedzać. Spektakl Teatru Mumerus porusza problem pamięci i historii, ale głównie tej symbolicznej, namacalnej w niemych świadectwach. W prawym rogu sceny, w głębi, mamy postać, którą zauważamy głównie z powodu oświetlonych dłoni. Może to być ktoś, kto zajmuje się wywoływaniem zdjęć. Wydobywa kolory, kształty i z ciemnego pomieszczenia wynosi gotowe obrazki – przedstawiające prawdziwych ludzi. Na koniec jawi się jako ktoś bardzo bezwzględny, żyjący w wielkim napięciu. W porównaniu z poprzednimi produkcjami Mumerusa, można zauważyć tu kilka różnic. Przedewszystkim – mamy tu więcej niż zwykle aktorów. Mumerus przyzwyczaił nas do maksymalnie czterech osób naraz na scenie, tutaj mamy ich natomiast dwa razy więcej. Dodatkowo elementy scenografii są tu ustawione nie tylko wertykalnie, ale i horyzontalnie. Dzięki temu scena nie tworzy jednej płaszczyzny, ale mamy wrażenie labiryntu. Co ważne, światło również nie jest już tylko i wyłącznie stałe, punktowe, ale bardziej zróżnicowane, rozdzielające plany akcji. Ciekawą postacią jest też młody chłopak, który siedzi przed blaszaną konstrukcją Wywoływacza Zdjęć. Wszystko, co robi, jest bardzo powolne, dokładne i powtarzane niezliczone ilości razy. Przetasowuje w rękach karty, wykonuje fascynujące iluzje z metalowym kubkiem i ukrytą pod nim czerwonąpiłeczką. Można uznać go za Los, Magika, Śmierć... Właściwie nie wchodzi w interakcję z pozostałymi. Jest raczej bezstronnym obserwatorem, który kaptur zdejmie dopiero przy oklaskach końcowych. Utrzymany w kolorach sepii i szarości, świetny spektakl „To nie są drzwi. Kodycyl fotografji" ciężko jest tak naprawdę opisać. Postaci z międzywojennych fotografii ożywają, wytrwale pozują, sami robią światu i ludziom mnóstwo własnych, analogowych zdjęć, żeby ostatecznie zniknąć za barykadą. Realizm dosłownie ich przytłacza, a zdjęcia są niemal jak wyrok śmierci. Los-Magik rozwiesza karty na sznurkach, na których powinny suszyć się zdjęcia. Z kart można przecież wróżyć, a i każdy ma przecież jakąś swoją kartę. Mniej lub bardziej szczęśliwą lub – mniej lub bardziej pechową. To świat, w który mnie ma nic oczywistego, nie ma jako takiej fabuły, ale jest genialna impresja na temat bohaterów fotografii sprzed lat, o których czegokolwiek możemy dowiedzieć się tylko na podstawie tego, w jaki sposób zostali uwiecznieni.

Joanna Marcinkowska

Dziennik Teatralny Kraków

1 sierpnia 2017

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/zdjecia-ktore-zyja.html

Szczegóły