„Pleśń” to potwór Frankenstein, złożony z fragmentów kaset VHS, starych reklam i filmów Rogera Cormana, który przejął kontrolę i zniszczył swoich twórców. „Pleśń” redukuje swoich twórców i zmienia ich w żenujących lektorów. Okazało się, że film „Unborn”, będący główną osią fabuły, pochłonął całą zabawę i ironię, zmieniając to melancholijne doświadczenie powrotu do przeszłości w piekło, które wtapia widza w fotel.
Fabuła nieubłaganie zabierze nas w dziwne miejsce, gdzie wszyscy będziecie jak jeden superorganiczny komputer dzielić jedną myśl: „co ja tutaj k**** robię?