Idąc do kina, zakładamy, że wszyscy widzowie obejrzą ten sam film. Że w tym samym stopniu poznają fabułę, szczegóły gry aktorskiej czy zamierzenie reżysera. Tymczasem wcale tak nie jest! Tyle mamy z filmu, ile w nim zauważymy. Kinoterapia jest moim pomysłem na to, jak z oglądania filmów – co wszyscy przecież uwielbiamy – uczynić narzędzie, które sprawi, że nasze życie stanie się lepsze, bogatsze, bardziej satysfakcjonujące. Chcę namówić widzów do tego, by nie kojarzyć kina tylko z rozrywką lub sztuką, ale żeby dostrzec w nim także ogromne możliwości, jakie daje nam w procesie poznawania siebie.